Serce lasu

#1
Źródło: wikipedia


Miejsce będące samym centrum puszczy. Życie zdaje się niemal wyciekać z każdego zakamarka; soczysta zieleń cieszy oko, aromatyczna woń kwitnącej roślinności dopieszcza nos, melodyjny śpiew ptasząt przynosi rozkosz uszom, zaś dywan miękkich traw czule masuje obolałe podeszwy łap. Ponieważ występuje tu niezwykła obfitość roślin, nie tylko okoliczna fauna ściąga ze wszystkich stron w celu zaspokojenia głodu, lecz również wilki zaznajomione z zielarstwem, coby skompletować swoje zbiory.



Rośliny: barwinek pospolity, krwawnik, lulek czarny
Zwierzęta: dzik, jeleń, kuna, lis, niedźwiedź, sarna



Teren zajęty przez Przebłysk Jutra

Serce lasu

#2
Jakiś czas szedł w absolutnym milczeniu, nie upewniwszy się nawet, czy Evrett faktycznie za nim podążał. Prawdopodobnie Lotar znów uciekł w rozmyślania, pozwalając porwać się rozszalałej fali wspomnień. Łapy samca nieustannie parły na przód w stosunkowo szybkim tempie, na pozór nie poddając mijanego otoczenia większej refleksji. Wtem jednak rytmiczny marsz ustał gwałtownie, gdy basior niespodziewanie postanowił się zatrzymać. Obdarzywszy gęste skupisko drzew bacznym spojrzeniem, wilk mimowolnie kiwnął łbem do samego siebie w geście aprobaty, po czym zerknął przez ramię na idącego nieco dalej towarzysza.
- Tu będzie idealnie. - oznajmił wyraźnie zadowolony, i nie czekając już dłużej, natychmiast przystąpił do rytualnej procedury oznaczania terenu. Kilka rosnących drzew otrzymało zatem dodatkowe nawodnienie, i to bynajmniej nie przez nagłe oberwanie chmury, lecz w postaci złocistej, o specyficznym zapachu wydaliny. Inne rośliny z kolei zostały potraktowane bezpośrednim kontaktem, kiedy samiec niezbyt subtelnie ocierał się barkiem o poszczególnych przedstawicieli flory. Oczywiście mile widzianym gestem byłoby, gdyby Evrett zaczął czynić to samo; wspólnie wilki oznakują większą część terytorium w znacznie krótszym czasie.

Serce lasu

#3
Brązowy basior podążał za Lotarem, został jednak odrobinę z tyłu, ponieważ przyglądał się mijanemu przez nich otoczeniu. A nóż trafią po drodze na jakieś ciekawe zioła? Rozglądał się więc z uwagą, aby niczego nie ominąć, od czasu do czasu spoglądając w stronę ciemnego. Cieszyła go ta krótka wyprawa, przyzwyczaił się bowiem, do ciągłego ruchu, ciągłych zmian otoczenia ... raczej minie trochę czasu, zanim całkowicie będzie w stanie przystosować się to tego nowego, jakże odmiennego stylu życia, który bądź co bądź sam zdecydował się przyjąć.
Nie czuł potrzeby aby się odezwać, toteż panująca aktualnie cisza pozostała nieprzerwana, aż do czasu, gdy jego towarzysz nagle się zatrzymał. Byli u celu. Słysząc jego słowa spojrzał w tą samą stronę - drzewa rosły tu zdecydowanie gęściej niż w części lasu, którą do tej pory przemierzyli i całkiem nieźle się to wszystko prezentowało.
Po chwili zorientował się, że Lotar zaczął już oznaczać ich nowy teren, więc nie zwlekając zbyt długo, sam także się za to zabrał, przy okazji, dokonując dokładnych oględzin tego miejsca. Jedną z najbardziej oczywistych rzeczy było to, że klimat, tej wyjątkowo chłodnej pory roku najwyraźniej oszczędził to miejsce, co musiało z kolei oznaczać, że znajdowali się praktycznie w centrum puszczy. Bury zwrócił jednak szczególną uwagę na różnorodność roślin rosnących w tej części lasu. Podczas ocierania się o jedno z drzew dostrzegł nawet krwawnik, ale po raz kolejny z żalem ominął tą kusząco wyglądającą roślinę, której posiadana przez niego ilość była raczej wystarczająca, po czym wznowił swoje aktualne zadanie polegające na zostawianiu swojego zapachu w okolicy.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Serce lasu

#4
Po kilku dłuższych chwilach zabiegi obu wilków wreszcie poczęły dobiegać końca, więc usiadłszy swobodnie na zajętej właśnie ziemi, Lotar pozwolił sobie rzucić okiem na nowego towarzysza. Ten wówczas wciąż był zajęty znakowaniem terenu, jednakże niewykluczone, że Evrett wraz z upływem każdej kolejnej sekundy wyczuje wkrótce badawczy wzrok Przewodnika na swoim ciele.
- Zadarłeś z osobnikami, których lepiej nie drażnić? - zagaił niespodziewanie, pyskiem wskazując ku bliznom widniejącym na udzie burego. Choć kruczofutry basior mógł się poszczycić raczej bystrym zmysłem obserwacji, to jednak musiał z rozczarowaniem przyznać, iż ową skazę dostrzegł dopiero teraz. Hm, może dlatego, że wcześniej jego umysł pochłonięty był innymi sprawami? Cóż, fakt faktem, iż szrama została dość dobrze zamaskowana przez długie włosie kompana, więc szczegół ten mógł łatwo umknąć uwadze. Aczkolwiek mimo że te niepozorne blizny raczej nie rzucały się w oczy, wciąż zdołały one Lotara niejako zaintrygować; cóż takiego Evrett nawyczyniał? Może błahostkę, zwykłe nieporozumienie. Może coś poważniejszego. No nic... Odpowiedź padnie zaraz bądź nie, w zależności od woli rudawego samca. Złotooki nie zamierzał naciskać.

Serce lasu

#5
Był skupiony na swoich zajęciach do tego stopnia, że zauważył iż Lotar mu się przygląda, dopiero gdy uznał, że ta część lasu raczej nie skrywa już przed nim większych tajemnic i jest wystarczająco dobrze oznaczona. Nie bardzo wiedział z czego wynikało przenikliwe spojrzenie jego towarzysza. Może chodziło o analizę zachowania czy coś takiego ... no cóż, wszystko było możliwe. Nie zadał jednak pytania, które mu się nasuwało, ponieważ zanim zdążył chociażby otworzyć pysk, jego kompan się odezwał. Na początku bury nie do końca wiedział co ten właściwie miał na myśli, lecz jego późniejszy gest, skutecznie rozwiał wątpliwości Evretta.
- Chodzi Ci o to? - zapytał retorycznie, jednocześnie przenosząc spojrzenie na swój bok. Poniekąd, zdążył już prawie zapomnieć o istnieniu tej skazy "zdobiącej" jego osobę. Patrzył na nią chwilę w całkowitym milczeniu, jakby starając się sobie przypomnieć historie z tym związaną, lecz w rzeczywistości zastanawiał się czy w ogóle cokolwiek zdradzać - nie była to w końcu sprawa, do której wracałby z radością. Ostatecznie zdecydował się jednak odpowiedzieć ... przynajmniej częściowo, bez - w jego mniemaniu - zbędnych szczegółów.
"Zadarłeś z osobnikami, których lepiej nie drażnić?"
- Tak, właściwie można to tak ująć. - basior chciał dodać coś jeszcze, aby trochę uzupełnić to stwierdzenie, lecz nie przyszło mu do głowy nic co wydałoby mu się odpowiednie, więc na tym na razie zakończył swoją wypowiedź.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Serce lasu

#6
Biegła po świeżych śladach, wciąż trzymając w zaciśniętych zębiskach kawałek mięsa. "Posiłek na później" ze względu na swe rozmiary nieco utrudniał sprawne poruszanie się, a co za tym idzie - omijanie przeszkód. Gwiazda potykała się, pozwalała zaroślom drapać jej boki, a liściom przysłaniać pole widzenia. Poczucie pewności dotyczące nieodczuwania głodu w najbliższej przyszłości wynagradzało jej wszystkie niedogodności, których doświadczała podczas przemieszczania się. Potrzebowała stabilizacji, której przez większość swego życia nie miała, a przebywała w nowej krainie za krótko, by móc stwierdzić, że nic jej tu nie grozi, zwłaszcza niedożywienie, którego tak bardzo się obawiała.
Wyłoniwszy się z zarośli, przystanęła i otrzepała potargane, zmierzwione oraz zabrudzone futro. Ruszyła przed siebie wolniej, uważnie rozglądając się na boki, coby nie przeoczyć tych, których poszukiwała. Dostrzegłszy Lotara i Evretta, duże uszy powędrowały do góry, a ona przyspieszyła. - Pffmfruafr? - Wymamrotała po znalezieniu się wystarczająco blisko basiorów. Zdając sobie sprawę ze swojej wpadki, spojrzała na dyndającą z pyska część uda rogacza, następnie soczewki na moment uciekły gdzieś w bok, wyraźnie zmartwione, ale ostatecznie Burza zdobyła się na wyplucie smakowitego kąska na podłoże. Przyjrzała się wilkom, a jako, iż była przedstawicielką płci pięknej, mimowolnie wyczuła unoszące się w powietrzu napięcie. - Lotar, czemu straszysz mojego Evretta? - Zapytała kolejno, uprzednio wbiwszy galaktyki w złotookiego. - Nie zrobił nic złego. - Dodała nieco obrażonym tonem. - Nie musisz być taki dla wszystkich. Nikt nie lubi być tak traktowany. - Kontynuowała swój wywód, zupełnie nie mając pojęcia, o czym wcześniej rozmawiali i co robili.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Serce lasu

#7
W odpowiedzi na słowa Evretta Lotar kiwnął nieznacznie łbem, po czym przeniósł wzrok na bliżej nieokreślony punkt. Skupisko drzew zdawało się nie mieć końca, a w dodatku rosły one tak gęsto, że promienie słoneczne ledwo przeciskały się spomiędzy obszernych pni. Głucha cisza zaległa pomiędzy oboma basiorami na kilka dłuższych chwil, dopóki w iście subtelny sposób nie przerwała jej pewna mała osóbka.
- Burza? - zapytał mimochodem, gdy tylko szczenię wyłoniło się z chaszczy. Mrugnąwszy oczyma ze zdumienia, kruczy samiec zaniemówił na moment, ku swemu nieszczęściu pozwalając, by zalała go lawina wyżaleń małej samiczki. Z każdym kolejno wypowiadanym słowem waderki, początkowy wyraz zaskoczenia ustępował miejsca grymasowi irytacji, o której poświadczyły przede wszystkim przygarbiony kark oraz coraz niżej opuszczany kącik ust.
- Już, już, wystarczy. - przerwał jej wreszcie, choć głos Lotara brzmiał tutaj zaskakująco łagodnie, wyjątkowo nie kipiąc dominacją czy poczuciem wyższości. Najwyraźniej wilk nie uznał tego za konieczne, bo cóż... Burza, choć rosła jak na drożdżach, nadal była tylko szczenięciem. A ponadto... Cała ta troska o burego samca, wbrew pozorom, zdołała Przewodnika niejako rozbawić.
- Rozumiem, co masz na myśli, ale niepotrzebnie się tak martwisz. Evrettowi nic nie jest i gwarantuję ci, że włos mu z głowy nie spadnie, o ile będzie działał rozsądnie i zgodnie z naszymi zasadami. - zapewnił, kątem oka zerknąwszy w kierunku rzeczonego osobnika - Jesteśmy teraz jednym stadem i wszyscy powinniśmy dbać o siebie nawzajem.
Podsumował krótko, kierując te słowa do uszu zarówno małej Burzy, jak i dorosłego wilka. Ostrzeżenie, którym uraczył niegdyś Evretta, może i nie należało do najprzyjemniejszych, ale Lotar uznał je wówczas za konieczne. Nie zmieniało to jednak faktu, iż kruczowłosy w tej chwili nie miał już nic do dodania na tamten temat; ot, co miał wtedy do powiedzenia, to już powiedział. Teraz zamierzał dać buremu szansę na udowodnienie swojej wartości.

Serce lasu

#8
- To dobrze. - Odparła na zapewnienia Lotara o tym, że buremu "włos z głowy nie spadnie, o ile będzie działał rozsądnie i zgodnie z zasadami". Nie przejęła się za bardzo złożonością tego warunku, wypowiedź przyszywanego wujka była dla niej zadowalająca. Początkowe naburmuszenie zniknęło niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zmarszczony nos oraz brwi powróciły do swych normalnych pozycji, a wyzywające spojrzenie złagodniało. Wzmianka dotycząca przynależności do jednego stada i konieczności dbania o siebie nawzajem wywołała w Burzy kolejną metamorfozę - tym razem wykrzywiła kąciki warg ku górze, kolejno ukazując białe kiełki w szerokim, ciepłym uśmiechu. Galaktyki na moment skryły się pod wachlarzami długich rzęs, co nadało samiczce dodatkowego uroku. Nie mogąc doczekać się odzewu ze strony Evretta, zerknęła na niego ukradkiem.
- Czy coś jeszcze musimy zrobić? - Zapytała niespodziewanie, rozglądając się. Bardzo nie chciała ponownie zostać zmuszona do oczekiwania w norze na powrót dorosłych, toteż umyślnie użyła formy "my" licząc na to, że oboje uznają ją za część grupy. Jeszcze lepiej byłoby, gdyby wszystkie formalności związane z założeniem watahy zostały już zakończone, a ona wraz ze swym Stróżem uda się na wyprawę w nieznane. Nie zamierzała jednak pozostawić losu w szponach przypadku; chwilę po zadaniu pytania ponownie rozwarła szczęki, chcąc coś powiedzieć. - Jeśli zdarzyłoby się, że jednak nie ma nic do roboty... - Zaczęła, uczepiając kobaltowe soczewki na czarnofutrym. - Mogłabym pójść gdzieś z Evrettem? On ma mi tyle do powiedzenia i pokazania. - Nieco spochmurniała, gdyż zdała sobie sprawę, iż spędziła z mentorem zbyt mało czasu.
Rezerwuję wizerunek tego wilka.

Serce lasu

#9
Chwilę ciszy, która zapadła pomiędzy dwoma basiorami, bury wykorzystał na zebranie krwawnika. Co prawda wcześniej uważał, że nie opłaca się gromadzić go już więcej ... ale z drugiej strony, strasznie go kusiło i ostatecznie dał za wygraną. W końcu nigdy nie wiadomo kiedy tak naprawdę się przyda. To zajęcie pochłonęło go do tego stopnia, iż ledwo zauważył, że dołączyła do nich Burza. Właśnie, z niezadowoleniem odrzucał od reszty kolejną nienadającą się do niczego łodyżkę, gdy dotarło do niego, że dołączył do nich ktoś jeszcze. Przerwał więc swoje zajęcie aby podejść bliżej nich. Zdziwił go trochę fakt, że mała wzięła ze sobą kawałek ich wcześniejszej kolacji.
- Przyniosłaś nam przekąskę? - zapytał żartobliwie, wskazując nosem na kawałek mięsa, który chwilę później wylądował na zielonkawej trawie, jednocześnie odrobinę zabarwiając ją na czerwono. Dopiero po chwili zorientował się czego dotyczyła dotychczasowa wymiana zdań i uśmiechnął się ciepło. Mimo wszystko miło było usłyszeć coś takiego. Słuchał przez chwilę, tego co Lotar miał na ten temat do powiedzenia po czym skinął lekko łbem potwierdzając jego słowa - w końcu wszystko jak na razie było w porządku, a on sam nie miał ochoty naginać zasad, aby sprawdzić czy ostrzeżenie kruczego miało pokrycie.
Dosłyszawszy pytanie młodej wadery, sam także skierował swoje spojrzenie na towarzysza wyczekując odpowiedzi. Perspektywa zbadania pobliskich terenów wydała mu się wyjątkowo interesująca.
“If you don’t know exactly where you’re going, how will you know when you get there?”
~Steve Maraboli

Serce lasu

#10
Usłyszawszy prośbę Burzy, pysk Lotara mimowolnie wygiął się w niechętnym grymasie. Basior doskonale rozumiał młodzieńczą werwę i ciekawość świata szczenięcia, sam przecież też kiedyś taki był... Jednak czy to aby na pewno rozsądne? Nie znali tej krainy, a co za tym idzie - nie znali potencjalnych niebezpieczeństw mogących czyhać za rogiem. Aczkolwiek skoro Konkordia miała stać się ich nowym domem... Warto byłoby wyściubić w końcu nos z bezpiecznej kryjówki.
- Zgoda - odparł po krótkim namyśle, po czym powiódł oczyma w kierunku przysłoniętej drzewami linii horyzontu - Ale nie oddalajcie się za bardzo. Skoro na naszych terenach jest Wodospad... Zapewne gdzieś niedaleko jest też i rzeka. O ile strumień wody się nigdzie nie urywa, ale wodospad wyglądał na dosyć spory... Możecie to sprawdzić. W każdym razie jeżeli istotnie w okolicy znajduje się rzeka, nie przekraczajcie jej koryta. Pozostańcie po naszej stronie, mając drzewa Puszczy w zasięgu wzroku.
Polecił stanowczo, i zapewne już powoli sam zbierałby się w powrotną drogę do jam, gdyby tylko pewien drobny szczegół nie wpadł mu nagle do głowy.
- Aha, i jeszcze jedno. Nie pakujcie się niepotrzebnie w żadne kłopoty. Bądźcie ostrożni i zachowajcie czujność. W razie jakichkolwiek trudności - natychmiast uciekajcie. Nie ma sensu zgrywać niepotrzebnie bohaterów... - przestrzegł, bacznie spoglądając kolejno na obu rozmówców. Jednak ostatecznie spojrzenie samca zawisło na dłuższą chwilę na dorosłym osobniku.
- Evrecie, chyba nie muszę ci mówić, że jako starszy odpowiadasz za bezpieczeństwo Burzy. Jeżeli spadnie jej choćby włos z głowy... Cóż, po prostu dopilnuj, by tak się nie stało. Nie każ mi potem żałować tej decyzji. - oświadczył apodyktycznie, kilka dłuższych sekund wlepiając złociste ślepia w oblicze wilka. W końcu jednak Lotar oderwał oczęta od burego towarzysza, by ostatecznie westchnąć cicho i rzucić chłodnawo w eter:
- Nie bądźcie tam za długo. Idźcie już, nim zmienię zdanie.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron