Labirynt mgły

#11
Ravzahr - rzut na unik
Wynik rzutu: 9 - powodzenie
Rzut na ilość unikniętych obrażeń: 4
Razem unikniętych obrażeń: 44%
Ravzahr przyjmuje 3 obrażeń

Ravzahr - rzut na atak
Wynik rzutu: 9
Ravzahr zadaje Nienazwanemu 11 obrażeń [+ 2 ze statystyk]

Nienazwany - rzut na unik
Wynik rzutu: 9 - powodzenie
Rzut na ilość unikniętych obrażeń: 3
Razem unikniętych obrażeń: 34%
Nienazwany przyjmuje 7 obrażeń

Nienazwany - rzut na atak
Wynik rzutu: 2
Nienazwany zadaje Ravzahrowi 2 obrażeń

Podsumowanie po II turze:
Ravzahr- 97pż
Nienazwany - 80pż


Czy Biały mógł mieć większego pecha? Ravzahr bawił się nim niczym szmacianą lalką, raniąc go wedle swojego grymasu. Mimo, że Nienazwany usiłował obronić się najlepiej jak tylko umiał, wciąż jego ciało zbierało niemałe manto i czuł stróżki ciepłek posoki cieknącej z ran po jego ciele i niegdyś śnieżnobiałej sierści.

Labirynt mgły

#12
Ravzahr miał cichą nadzieję, że Nienazwanemu będzie szło trochę lepiej, zaczynał się nieźle bawić, a tu młodzik znów nie może porządnie zaatakować. Przeklęty wyrwał spory kawałek skóry z sierścią z grzbietu ofiary, rzucił w pył. W bieli futra fiołkowookiego ziała teraz sącząca posoką, krwista dziura psując do reszty wrażenie piękna. Teraz zdecydowanie młodzik nie wyglądał już urokliwie, a to był dopiero początek walki. Rozdrażniony nieudolnością przeciwnika lodowooki sięgnął szczękami tym razem do jego karku, by uderzyć ciałem sporo mniejszego basiora o podłoże. Ravzahr górował nad wszystkimi spotkanymi do tej pory wilkami wzrostem, był zwyczajnie ogromny, lecz wciąż smukły i atletyczny. Niby wyciągnięty w słońcu cień, straszliwy zwiastun nadchodzącego mroku. Uderzył ciałem Nienazwanego o podłoże i cofnął się, kłapiąc mocnymi zębiskami w powietrzu, dając fiołkowookiemu szansę na ucieczkę. Bez większego sensu, bo zaraz znów z impetem zaatakował, chaotycznie uderzając kłami w ciało syna Faviryael. Wbijał kły głęboko i zaraz puszczał, by ugryźć obok. Posoka smakowała metalicznie, słodkawo, co dla czarnego było w pewien przerażający sposób upajające. Po żuchwie ściekała krew przeciwnika, mięśnie grały harmonijnie pod zmierzwioną, hebanową sierścią. Działał doskonale, jak maszyna stworzona do mordowania powoli i boleśnie, z rozwagą wybierając stopień zranienia ofiary. Rzeźnik jeszcze nie chciał żeby Nienazwany mdlał bądź miał problemy z poruszaniem się, jeszcze chwilę zanim zmiażdży kość w którejś z łap, uniemożliwiając ucieczkę. Potem... Czy chciał psuć sobie zabawkę i kończyć cierpienia białego? Zastanowi się. W sumie chyba nawet w swój szalony, okrutny sposób go polubił, albo raczej polubił go krzywdzić. Co wcale nie gwarantowało przeżycia, bo Ravzahr mógł zawsze nagle, bez powodu zmienić zdanie.

Labirynt mgły

#13
Zduszony jęk wyrwał się z gardzieli młodzika, gdy klatka piersiowa i łokcie z impetem huknęły o twardy grunt. Nienazwany zacisnął szczęki, nie pozwalając długiemu, przeraźliwemu skowytowi bólu i żałości umknąć spomiędzy perłowych zębisk, miast tego parsknął tylko dziwnie powietrzem wyrwanym z płuc siłą uderzenia. Skulił się, instynktownie próbując osłonić brzuch podciągając ku niemu łapy oraz puszysty ogon, równocześnie skrył nieduże uszka w umazanej szkarłatem kryzie. Ból paraliżował, szarpał zmysły i odbierał jasność myślenia i gdyby nie otępiające zmęczenie, zapewne Nienazwany spróbowałby wyszarpnąć się i uciec gnany strachem. Każdy kolejny cios przyjmował w milczeniu, do krwi zagryzając pokaleczone wargi. Lepka posoka wytyczała szlaki wśród niegdyś czyściutkich, śnieżnych kosmyków, obficie zraszała spragniony grunt. Całości towarzyszył charakterystyczny trzask pękających tkanek, niby drogocenny materiał targanych w strzępki.
Chabrowooki szarpał się czasem próbując unikać kłapiącej paszczęki Przeklętego, niejednokrotnie usiłował też wstać, lecz zawsze upadał. Przerażenie i wola walki prowadziły go na skraj szaleństwa, jaśniutkie kły błyskały raz za razem, starając się trafić przeciwnika. Podrostek mierzył chaotycznie, byleby tylko odgryźć się, zemścić za krzywdę, jaką wyrządził mu świat. Za strach, samotność oraz cierpienie, nie tylko fizyczne, ale też psychiczne. Obłęd tańczył na powierzchni fiołkowych ocząt syna Faviryael, zdradzał lęki splecione w intymnym uścisku z agresją, zduszał słabiutkie promyki nadziei, które zaledwie przed kilkoma dniami obudziła weń czarnooka. Psychika Jaśmina legła w gruzach, w tak krótkiej chwili Ravzahr zburzył wszystko to, co młoda Wieszczka zdołała uformować. Czy bezpowrotnie?

Labirynt mgły

#14
Ravzahr - rzut na unik
ID rzutu: 372400
Wynik rzutu: 9
Unik powodzi się.
Rzut na procent unikniętych obrażeń
ID rzutu: 372401
Wynik rzutu: 5
(5*10) + 4% = 54%
2*0.54 = 1.08 = 2
Ravzahr nie otrzymuje obrażeń.

Ravzahr - rzut na atak
ID rzutu: 372403
Wynik rzutu: 7
Atak powodzi się.
Ravzahr zadaje Nienazwanemu 9 obrażeń [+ 2 ze statystyk]

Nienazwany - rzut na unik
ID rzutu: 372404
Wynik rzutu: 9
Unik powodzi się.
Rzut na procent unikniętych obrażeń
ID rzutu: 372405
Wynik rzutu: 5
(5*10) + 4% = 54%
9*0.54 = 4.86 = 5
Nienazwany przyjmuje 4 punkty obrażeń.

Nienazwany - rzut na atak
ID rzutu: 372406
Wynik rzutu: 2
Atak powodzi się.
Nienazwany zadaje Ravzahrowi 2 obrażenia

Podsumowanie po III turze:
Ravzahr- 97pż
Nienazwany - 76pż

Z racji wieku Nienazwany zdawał się być niezbyt dobrym przeciwnikiem dla Ravzahra, łapy młodego uginały się pod siłą i umiejętnościami starszego basiora, kolejne zadawane szczeniakowi obrażenia pogłębiały i tak rozległe już rany. Sierść wilka przybrała kolor czerwieni, a krew niewinnymi kroplami poczęła zdobić glebę i pobliską roślinność, młody natomiast choć leżał, nie planował się poddać, kłapiąc chaotycznie na boki paszczą próbował dosięgnąć Ravzahra. Zmęczenie jak i ból w znaczny sposób przysłaniały młodzikowi umysł, najważniejsze było przeżyć. Czy w tym szaleństwie będzie jakaś metoda?

L.

Labirynt mgły

#15
Zaczynał go nudzić, co niezbyt dobrze wróżyło Nienazwanemu, gdyż lodowooki basior zaczynał odczuwać znów drażniącą, nieomal bolesną tęsknotę. Budziła w nim gniew, także kły zaczęły zaciskać się na ciele przeciwnika jeszcze mocniej, ataki przyspieszyły nieco i teraz rana za raną, pojawiały się na ciele podrostka w zadziwiającym tempie. Ravzahr bywał cierpliwy, czasami, aczkolwiek akurat teraz cierpliwość stracił i zaczynał dążyć do ukończenia walki, a koniec mógł być tylko jeden. Tylko czy ostateczny? Fiołkowooki wciąż jednak kości miał całe, także pozostawały pewne nadzieje, również Przeklęty nie wybrał za cel żadnej z ważniejszych dla przeżycia struktur. Kaleczył tylko, dręczył i prowadził młodego wilka przez ból, prosto w obłęd jakoby znał ten szlak doskonale. Czy znał? Dawno nie napotkał godnego przeciwnika, nie poczuł adrenaliny świadczącej o prawdziwym ryzyku, zagrożeniu życia. Nie był na tyle durny żeby sam iść na niedźwiedzia, dzika tudzież bizona, więc trochę brakowało mu wspólnych z watahą łowów. Ravzahr dawno także nie walczył z żadnym wilkiem z którym walka mogłaby chociaż być uznana za wyrównaną, toteż rozdrażnił go fakt, że Nienazwany chociaż trochę nie potrafił walczyć. Z drugiej strony podświadomie uznał za słuszne siłą nauczyć podrostka się bronić, walczyć o przeżycie. Nie był pewien dlaczego, ale nie kwestionował swoich instynktów, nawet tych najbardziej okrutnych.
- Myśl, nie kłap. - wychrypiał odzywając się pierwszy raz od początku walki. Głos miał graniczący z warkotem, ochrypły od milczenia i niepokojąco, wręcz złowieszczo spokojny. Świadomie kierował swoim szaleństwem, lecz gdyby zapytać, basior nie uznawał się za szalonego. Czy miał rację..?

Labirynt mgły

#16
Ochrypły, warkotliwy głos przebił się przez mur obłędu, musnął świadomość Nienazwanego, oderwał od splątanych myśli i skupił na sobie. Chabry oczu odnalazły skute lodem tafle, zajrzały w studnie dziwacznie maleńkich źrenic nie kryjąc zdumienia. Cóż znajdowało się w trójkątnym łbie hebanowego basiora? Jaśmin, natenczas jakby zapominając o bólu, szukał odpowiedzi w jasnych ślepiach starszego samca, w jego własnych zaś odbijało się nieme pytanie. Czy oto była lekcja życia, czy… czy może wszystkie wilki tak uczono tańczyć? Matka nie mówiła mu tego nigdy, przenigdy nie dała żadnej wskazówki i tylko maczała kły w posoce jedynego syna, karcąc za jakikolwiek objaw buntu. W całym tym szaleństwie młodzieniec niespodziewanie odnalazł w Rzeźniku z Savhrann opiekuna, mentora i istny wzór godzien naśladowania. Iskierki podziwu rozbłysły słabym blaskiem w fioletowej toni i nic już się nie liczyło, tylko on i nieznajomy, bawiący się nim brutalnie na wzór szmacianej lalki.
Podrostek czując potrzebę zaimponowania przeciwnikowi wymierzył cios, próbując zatrzasnąć zębiska na jednej z przednich łap czarnowłosego. Posłusznie zaprzestał chaotycznego kłapania paszczą i jeżeli zaplanowany manewr się nie powiódł, spróbował uderzyć znów i znów, z nieco większym wyczuciem. Równocześnie nadal się szarpał, starając unikać spadających nań uderzeń, choć szok jakiego doznał w znacznym stopniu stłumił ból. A może był już nazbyt zmęczony i przytępione zmysły nie działały poprawnie? Umysł wszakże już dawno roztrzaskał się na milion drobnych odłamków, strącając Nienazwanego w otchłań psychicznej aberracji.

Labirynt mgły

#17
Ravzahr - rzut na unik
ID rzutu: 373028
Wynik rzutu: 7
Unik powodzi się.
Rzut na procent unikniętych obrażeń
ID rzutu: 373040
Wynik rzutu: 4
(4*10) + 4% = 44%
2*0.44 = 0.88 = 1
Ravzahr otrzymuje 1 obrażenie.

Ravzahr - rzut na atak
ID rzutu: 373050
Wynik rzutu: 10
Atak powodzi się. Trafienie krytyczne.
Ravzahr zadaje Nienazwanemu 10 obrażeń [+ 2 ze statystyk]
Nienazwany przyjmuje dodatkowe 2 punkty obrażeń ze względu na krwawienie.

Nienazwany - rzut na unik
ID rzutu: 373054
Wynik rzutu: 5
Unik nie powodzi się.
Nienazwany otrzymuje 14 obrażeń.

Nienazwany - rzut na atak
ID rzutu: 373055
Wynik rzutu: 9
Atak powodzi się.
Nienazwany zadaje Ravzahrowi 9 obrażenia

Podsumowanie po IV turze:
Ravzahr- 96pż
Nienazwany - 62pż

Nienazwanemu udało się drasnąć basiora, ale nie był to szczyt jego możliwości, zapewne samiec nawet tego nie odczuje, za to emocje targające Ravzahrem nie wróżyły podrostkowi nic dobrego. Kolejny atak kolejne nowe, równie bolesne obrażenia, rozkojarzenie młodego wilka i myśli które odciągnęły go od walki spowodowały, że nie uchronił się przed szczękami hebanowego, który zapewne z niemałą przyjemnością i z całą siłą zacisnął kły na jego boku tworząc rany na i tak już znacznie osłabionym, poturbowanym ciele. Czy jednak szczeniak posłucha rad starszego i przestanie na oślep kłapać paszczą, a zacznie atakować?

L.

Labirynt mgły

#18
Zdaje się że Ravzahr się roześmiał, choć brzmiało to bardziej jak warkot, acz wcale intrygująco, gdyby być waderą oczywiście. Wyszczerzył zębiska w makabrycznym grymasie, mającym być zapewne uśmiechem, prezentując dziwnie długie, lekko zagięte kły ociekające posoką podrostka. Karmin kontrastował z zmierzwioną, hebanową sierścią otaczającą atletyczne ciało basiora niby płomienie, a w szerokim łbie jarzyły się dwa kryształy lodu, każdy z skazą którym była wiecznie maleńka, zamarła źrenica. Poczuł pierwszy raz w swym, poniekąd wcale długim życiu, coś czego nie znał, mianowicie dumę. Nienazwany usłuchał i wyprowadził naprawdę niebezpieczny cios, przestał panikować i zaczął myśleć. Przeklęty momentalnie uznał za słusznym fakt pozostawienia białofutrego przy życiu, jednocześnie nieświadomie budując z synem Faviryael więź. Fiołkowooki nie miał ojca, więc może dlatego doszukiwał się w swoim oprawcy nauczyciela? Czego więc mógł pragnąć Niosący Pomstę? Czy dostrzegł w Nienazwanym potencjał czy też znudziła go samotność? Diabli jedni wiedzą.
- Dobrze. - pochwalił podrostka, by zaraz znów uderzyć, zaskakująco szybko i gwałtownie. To, że go niby polubił nie znaczyło, że zamierzał być milszy. Okazywanie sympatii ograniczało się do rzucanych krótko rad i pochwał, ciosy jednak padały nadal, równie dotkliwe i pełne furii. Nieskazitelność śnieżnej sierści raz za razem burzyła głęboka purpura posoki, psując eteryczny wizerunek młodego basiora. Z pięknookiego wytworu wyobraźni, stawał się zwykłym, brudnym i poszarpanym młodzikiem, coraz słabszym którego ciało pokryte było wyjątkowo paskudnymi, głębokimi ranami.

Labirynt mgły

#19
Raz jeszcze kłapnął szczękami, chybiając celu. Zębiska zderzyły się ze sobą z głuchym trzaskiem, zamykając na powietrzu nieopodal jednej z przednich łap starszego samca. Adrenalina jakoby opadła, resztki sił opuściły ciało młodzieńca. Zaprzestał uników, nie szarpał się już, nie protestował. Kolejne ciosy przyjmował w zupełnym milczeniu, dziwnym, nienaturalnym wręcz. Jednocześnie gdzieś na dnie chabrowych ocząt zamajaczyła apatia, zdradzając, iż Nienazwany stąpał na granicy jawy i snu, bliski utraty świadomości. Sapnął cicho w odpowiedzi na pochwałę i pozwolił powiekom opaść, czerń rzęs splotła się w silnym uścisku. Spięte dotychczas mięśnie rozluźniły się, chuderlawa sylwetka na wzór puszystego dywanu rozciągnęła na twardym gruncie.
Trudno było stwierdzić, czy podrostek wciąż trzyma się ostatków przytomności, leżał wszakże całkiem nieruchomo i gdyby nie pracująca miarowo klatka piersiowa, niczym nie różniłby się od zwyczajnego, pokrwawionego truchła. Nawet wizja rychłej śmierci nie była w stanie dłużej zmuszać go do działania, walki o przetrwanie, kolejny oddech. Mimo wszystko wątpił, aby kryształowooki miał co do niego inne plany i bynajmniej nie spodziewał się ze strony szalonego basiora żadnych pozytywnych emocji, czy też ich skrzywionej karykatury, jaką w rzeczywistości były. Zamknąwszy ślepia czekał na zbliżający się wielkimi krokami koniec, pogodziwszy już z przykrymi faktami. Może tak było lepiej? Dla niej, dla niego? Dla wszystkich? Może Faviryael od samego początku miała rację? Nie dane było Jaśminowi poznać odpowiedzi na dręczące go pytania, oprawca w ciszy uparcie masakrował jego ciało i duszę, szarpiąc kawałek po kawałku.

Labirynt mgły

#20
Ravzahr - rzut na unik
ID rzutu: 374997
Wynik rzutu: 3
Unik nie powodzi się.
Ravzahr otrzymuje 9 obrażeń.

Ravzahr - rzut na atak
ID rzutu: 374998
Wynik rzutu: 8
Atak powodzi się.
Ravzahr zadaje Nienazwanemu 8 obrażeń [+ 2 ze statystyk]
Nienazwany przyjmuje dodatkowe 2 punkty obrażeń ze względu na wcześniej nałożone krwawienie.


Nienazwany - rzut na unik
Nienazwany nie unika ataku.
Nienazwany otrzymuje 12 obrażeń.

Nienazwany - rzut na atak
Nienazwany nie wykonuje ataku.
Ravzahr nie otrzymuje obrażeń.

Podsumowanie po V turze:
Ravzahr- 87pż
Nienazwany - 50pż

Choć dzięki motywacji Ravzahra atak podrostka był celny i zadał basiorowi poważne obrażenia Nienazwany postanowił się poddać. Przyjmował teraz każdy kolejny atak wilka nie próbując go nawet unikać. Czuł się coraz słabszy leżąc nieruchomo na glebie, zaś hebanowy ani na chwilę nie odpuszczał, czyżby szczeniak szykował się na śmierć?

L.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron