Złocisty las

#41
Starał się nie krzywić, czując znajomy gorzki smak w pysku, choć nie było to łatwe. Niemalże od razu ogarnęło go to samo nieprzyjemne uczucie, jakie odczuł wówczas w górach, podczas pierwszego użycia tego ziela. Lecz przynajmniej mógł mieć pewność, że zadziałało, neutralizując działanie jadu żmii. Westchnął ciężko, zerkając na siostrę. Uszy basiora powędrowały nieznacznie w tył, gdy zdał sobie sprawy z tego, iż zdradzenie prawdy o przeznaczeniu spożytego zioła z pewnością ją zaniepokoi. Nie chciał, by się o niego martwiła. Z pewnością miała wiele własnych problemów na głowie. Lecz z drugiej strony, nie potrafił zmusić się również do kłamstwa, wiedział bowiem, że to przyniosłoby więcej szkód, niż korzyści.
- To rauwolfia żmijowa, jest niezwykle skutecznym lekarstwem na pogryzienie przez węże - oznajmił, siląc się na przesadnie beztroski ton, po czym podniósł pokąsaną łapę i polizał ją kilkukrotnie. - Pomaga niemalże natychmiastowo, tylko trzeba uważać, bo w większych dawkach jest trująca. Znalazłem trochę w górach i szybko okazała się bardzo przydatna - ciągnął, postanawiając przemilczeć kwestię poprzedniego ugryzienia. - Możemy potem tam pójść i nazbierać więcej... Na wszelki wypadek.
Zamilkł na chwilę, przyglądając się samicy uważnie, poniekąd czując wyrzuty sumienia, że prawdopodobnie martwi się o jego zdrowie. Zbliżył się więc bliżej, ponownie przytulając się do Thaisis, wciąż z tym samym, żałosnym wyrazem pyska.
- Już nic mi nie grozi. A teraz... Proszę, uważaj na siebie. I patrz pod łapy - wymamrotał cicho. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, że gdyby ktoś odnalazł te zioła wcześniej, być może pomogłyby one uratować Melodię... Lecz szybko odrzucił od siebie tę myśl. Przeszłość to historia.
Odsunąwszy się znów od beżowej, szybko zmienił temat, znów siląc się na beztroski ton.
- Ten las jest niesamowity - przyznał. - Ale wcześniej widziałem wiele innych niezwykłych rzeczy. Na przykład unoszące się w powietrzu kamienie! Natknąłem się na to miejsce gdzieś w górach, jeśli chcesz potem mogę ci pokazać... A teraz, co ty na to, żeby znaleźć tego jelenia? - zapytał, rozglądając się wokół, jakby spodziewał się ujrzeć samotnego roślinożercę wyłaniającego się spomiędzy złotych liści.

Złocisty las

#42
Serce zabiło jej szybciej gdy usłyszała, że ziele, które zjadł brat pomaga gdy zostało się ugryzionym przez węża. Od razu przed oczami stanęło jej skupisko żmii, które okrążyły ich wtedy, na wydmach. Tamte były jednak dziwnie duże, zachowywały się inaczej niż te, które widziała już wcześniej w swoim życiu. Pamiętała, że mama podała wtedy chorym melisę, rumianek, a na koniec pąki, których Thai nie była w stanie nazwać. Słonecznik musiał więc mieć na myśli tę bardziej zwyczajną odmianę tych gadów. Rauwolfia żmijowa, trująca w większych dawkach, można ją znaleźć w górach - musiała zapamiętać. Wierzyła, że brat nie myli się co do skuteczności tej rośliny, lecz mimo to w głębi duszy nadal czuła niepokój. Nie mogła stracić i jego; Ve'nevri w jej oczach była martwa już od dawna, został więc tylko Keiran oraz bliźnięta.
Gdy basior ją przytulił poczuła się trochę lepiej, a słowa które wypowiedział chwilę później zaowocowały lekkim uśmiechem z jej strony.
- Cieszę się i postaram się uważać. Ale w razie czego będę już wiedziała jak sobie poradzić. - spojrzała na niego - Chętnie wybiorę się z tobą w góry... sama raczej nie odważyłabym się tam ruszyć. Tutaj dotarłam tylko dlatego, że rzeka w razie czego byłaby w stanie zaprowadzić mnie z powrotem na wysepkę bez większego problemu, a tam... nie byłoby raczej takiej możliwości. - stwierdziła. Gdy złoty wspomniał o lewitujących skałach nabrała jeszcze większej ochoty na wycieczkę, którą jej proponował. - Żartujesz, tak? - gołym okiem dało się dostrzec ekscytację beżowej, lecz równocześnie ciężko było jej w to uwierzyć. Cóż, to z pewnością nie było zwyczajne miejsce, mówiący jeleń też był prawdziwy, widziała to przecież na własne oczy, może i skały o których wspomniał brat były prawdą? - Niewiarygodne! Musisz mi to pokazać! - wypaliła nie czekając nawet na jego odpowiedź. - Chodźmy po niego, musimy mieć siłę na wspinaczkę! - uśmiechnęła się szeroko po czym ruszyła do przodu nie potrafiąc dłużej usiedzieć w miejscu. - Niedawno tędy przechodził, powinniśmy łatwo go znaleźć. - stwierdziła po chwili, odnajdując trop. Nigdy nie garnęła się jakoś szczególnie do polowań na większe zwierzęta; w sumie to miało być drugim w jakim kiedykolwiek uczestniczyła. Ostatnio bała się, chociaż była to tylko sarna, teraz jednak nie mogła się doczekać polowania na rogacza, który był większy od tamtego roślinożercy co najmniej dwa razy.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Złocisty las

#43
Pokryta złocistym włosiem kita raz za razem przecinała powietrze, kiedy słuchał słów siostry. Na szczęście przyjęła nieprzyjemną wiadomość spokojniej, niż basior początkowo się tego spodziewał. Lecz mimo to, wyraz jej pyska gdy usłyszała jego wyjaśnienia wzbudził w samcu poczucie winy. Zdecydowanie nie chciał jej martwić.
Na szczęście Thaisis szybko podchwyciła temat ziół i wycieczki w góry, więc Keiran odetchnął z ulgą. Sam chętnie pokazałby siostrze zarówno miejsce, gdzie znalazł rauwolfię, jak i tamte dziwne, lewitujące skały. Nawet, jeżeli wspomnienia o tym drugim miejscu wywoływały w nim mieszaninę rozmaitych uczuć. Wśród nich znalazł się i smutek - w końcu ostatni raz przebywał tam wraz z Melodią...
Z zamyślenia wyrwał go głos samicy, jak i burczenie swego własnego żołądka. Parsknął krótko, z rozbawieniem i czym prędzej podążył za siostrą, zniżając zaraz łeb i węsząc w poszukiwaniu śladów jelenia. Ekscytacja siostry szybko mu się udzieliła i po chwili sam cieszył się na to polowanie niczym szczeniak. Przez myśl Słonecznika przeszło, że chyba pierwszy raz w ogóle widzi Thaisis tak szczęśliwą. I zdecydowanie jemu samemu poprawiło to humor.
Odnalazłszy trop, podążył ochoczo śladem roślinożercy, starając się jednocześnie nie narobić zbytnio hałasu, by nie spłoszyć przyszłego obiadu. Zwierz musiał być całkiem niedaleko, wnioskując z intensywności woni. Przekradając się między pokrytymi złocistym listowiem zaroślami zauważył, że faktycznie jego futro, zazwyczaj wyróżniające się na tle lasu, teraz stanowi całkiem skuteczny kamuflaż. Dziwne miejsce, pomyślał po raz kolejny.

Złocisty las

#44
Poczekała aż brat ją dogoni, aby później ruszyć za nim. Co prawda miała ochotę pobiec przodem, ale bała się, że nieumyślnie wszystko zepsuje; lepiej było więc podążać za kimś kto miał w tym nieco większe doświadczenie niż ona. Starała się patrzeć pod łapy i zachowywać się w miarę możliwości jak najciszej. Ciężko było jej jednak opanować ogon, który entuzjastycznie kiwał się na boki.
Z każdym stawianym krokiem woń jelenia stawała się coraz silniejsza, aż w końcu beżowa zobaczyła jego burą sierść pomiędzy drzewami. Trzeba było przyznać, że on także całkiem nieźle wtapiał się w tło; dostrzegła go tylko dlatego, że się poruszył. Zbliżała się chwila prawdy, a w ciele Thai ekscytacja mieszała się z napięciem oraz chęcią sprawdzenia swoich sił. Właśnie w tym momencie dotarło do niej, że już kiedyś pomagała powalić jelenia, gdy Naerys i Melodia przyprowadziły ją po raz pierwszy na wysepkę. Wtedy dołączyła do trwającej już walki, w której brało udział znacznie więcej wilków, a zwierzyna wcale nie chciała uciekać. Tym razem miało to jednak wyglądać dużo inaczej. Każdy niewłaściwy ruch mógł poskutkować całkowitą porażką. Spojrzała na brata. Była gotowa i jeśli tylko Słonecznik dałby znak, miała zamiar podkraść się nieco bliżej i w odpowiednim momencie ruszyć na zwierzynę.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Złocisty las

#45
Mimo przemożnej chęci wyrwania się do przodu i popędzenia ku zwierzynie biegiem, zmuszał się do cichego i powolnego skradania się w stronę jelenia. Ostatnim razem brak ostrożności skutkował ucieczką jego niedoszłej ofiary, nie chciał więc, by stało się to i tym razem. Co jakiś czas odwracał łeb, by spojrzeć na siostrę, jakby chciał się upewnić, czy wadera nadal za nim podąża. Za każdym razem kąciki warg wyginały mu się przy tym w lekkim uśmiechu, a ogon bujał wesoło w powietrzu. W jej towarzystwie szybko zniknęły resztki niepokoju, jakie dręczyły go od czasu pierwszego ukąszenia żmii. Czuł się dużo pewniej i był spokojniejszy.
Jeleń naprawdę był całkiem blisko. Tropienie go nie zajęło zbyt wiele czasu, bowiem już po chwili jakiś ruch przykuł uwagę basiora. Znieruchomiał, obserwując duże, okryte brązowym włosiem zwierzę znajdujące się całkiem niedaleko. Intensywna woń zwierzyny sprawiła, że odruchowo się oblizał. Zerknąwszy krótko na Thaisis skinął łbem, po czym ponownie zaczął skradać się w kierunku roślinożercy, licząc na to, że siostra ruszy w przeciwnym kierunku, tym samym odcinając mu drogę ucieczki. Złociste ślepia zatrzymywały się to na zwierzynie, to na beżowej wilczycy, której również nie chciał tracić z oczu. Dopiero, gdy znalazł się wystarczająco blisko, uprzednio dając znak Thaisis, wystrzelił z zarośli, pędząc w kierunku swej upatrzonej zdobyczy.

Złocisty las

#46
Niewielkie doświadczenie w bardziej wymagających polowaniach właśnie teraz zbierało swoje żniwa. Na samym początku wadera ruszyła za Keiranem i dopiero ładnych kilka kroków później dotarło do niej, że to co robi nie ma sensu. W końcu należało wykorzystać to, że są tutaj we dwójkę. Przystanęła na chwilę i przyjrzała się pozycji w jakiej stoi rogaty roślinożerca, oceniając jednocześnie w którą stronę najprawdopodobniej zdecyduje się uciekać. Nie miał pojęcia czy jej ocena jest prawidłowa, ale zdecydowała się zaufać swojemu przeczuciu, ustawiając się mniej więcej w taki sposób aby być w stanie przeciąć drogę, którą mógłby chcieć umknąć jeleń. Jedyny problem w tym wszystkim? Straciła z oczu brata. Momentalnie niepokój, który chwilę wcześniej był jedynie niewielką kroplą w morzu innych, zdecydowanie przyjemniejszych emocji, teraz znacząco przybrał na rozmiarach. Fiołkowe ślepia przeczesywały oddalone o kilka metrów zarośla, lecz jednak okazało się to nie potrzebne bo już po chwili basior porzucił swoją kryjówkę, pędząc ku zdobyczy. Ona także rzuciła się więc do biegu, starając skupić się na tym, aby pochwycić ofiarę.
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Złocisty las

#47
Rzut na pościg:

Keiran
Wynik rzutu: 2
Niepowodzenie

Thaisis
Wynik rzutu: 5
Powodzenie

Jak na samca, który mógłby wydawać się doświadczony, to tym razem Keiran się nie popisał zostawiając złapanie jelenia na barkach Thaisis, która natomiast poradziła sobie z tym znakomicie. Basior jednak nadal miał swoją szansę podczas starcia z rogaczem, nie może przecież okazać się gorszy od siostry, prawda?

Złocisty las

#48
Oblicze samca wykrzywił przez krótką chwilę niezadowolony grymas, na sekundę po tym, jak jego szczęki kłapnęły głośno w powietrzu, zamiast pochwycić umykającą zwierzynę. Całe szczęście jeleń nie zdołał uniknąć czyhającej na niego nieopodal Thaisis. Nieprzyjemne ukłucie gdzieś w głębi jego serca, zazwyczaj towarzyszące niepowodzeniom zniknęło czym prędzej, gdy złocisty uświadomił sobie, że zapewne siostra poczuła się dzięki temu dużo pewniej niż poprzednio. Wesoły błysk zajaśniał na chwilę w jego ślepiach.
Nie czekając ani chwili dłużej przyśpieszył, nie spuszczając złotych ślepi w ofierze. Ostatnich kilka kroków dzielących go od okrytego szorstką, burą sierścią roślinożercy samiec pokonał długim susem, nacierając z impetem na jelenia, próbując przy tym zatopić kły w jego gardzieli. Trzeba przyznać, że uczynił to nieco na oślep i zdecydowanie niezbyt ostrożnie, wystawiając się tym samym na ciosy przednimi nogami kopytnego, lecz na chwilę obecną niezbyt się tym przejmował.

//Keiran używa umiejętności Poświęcenie.

Złocisty las

#49
Thaisis w ogóle nie zwróciła uwagi na porażkę brata, ponieważ była święcie przekonana, że tak właśnie miał wyglądać ich plan. Ciężko było jej uwierzyć w fakt, że dała radę sprostać zadaniu i zatrzymać jelenia przepłoszonego przez Keirana. Rozpierała ją z tego powodu duma, lecz to małe zwycięstwo było dopiero początkiem ich walki. Sprawiło ono jednak, że dużo łatwiej było jej podejść do wszystkiego bez większego stresu i niepewności przy następnym natarciu, które mała wykonać za moment. W innym wypadku zapewne zastanawiałaby się czy robi dobrze obierając sobie za cel przedni bark ofiary, lecz teraz nie była dość pewna swoich działań. Kątem oka dostrzegła Słonecznika, który rzucił się do przodu, kierując swoje szczęki w stronę jeleniego gardła. Nawet ona zdawała sobie sprawę z tego, że był to dość ryzykowny manewr, nie czekając więc długo zaatakowała, mając nadzieję, że uda jej się rozproszyć i przytrzymać zwierzę na tyle aby samiec zdążył w razie czego umknąć przed jego gniewnym odwetem.
//Thaisis używa umiejętności Krwawienie
“The fact that I’m silent doesn’t mean I have nothing to say.”
~Jonathan Carroll

Złocisty las

#50
Atak Keirana
Użycie umiejętności Poświęcenie.
Keiran zadaje 20 punktów obrażeń.
Keiran przyjmuje 10 punktów obrażeń.

Unik jelenia
Brak możliwości uniknięcia umiejętności Poświęcenie.
Jeleń przyjmuje 20 punktów obrażeń.

Atak Thaisis
Użycie umiejętności Krwawienie (-4pż/tura)
Wynik rzutu: 3
Thaisis zadaje 3 punkty obrażeń.

Unik jelenia
Wynik rzutu: 3
Unik nie powodzi się.
Jeleń przyjmuje 3 punkty obrażeń.
Jeleń przyjmuje 4 punkty obrażeń (krwawienie)


Atak jelenia
Wybór przeciwnika (1.Keiran 2.Thaisis)
Wynik rzutu: 2

Rzut na zadane obrażenia
Wynik rzutu: 5+2
Jeleń zadaje 7 punktów obrażeń.

Podsumowanie I tury:
Keiran 90PŻ, 80E
Thaisis 100PŻ, 80E
Jeleń 23PŻ

Wilcze natarcie przebiegło wyjątkowo niekorzystnie dla jelenia, który był praktycznie przekonany, że nie będzie miał żadnych problemów z ucieczką. Niestety, ból, który przeszył jego gardło, a następnie bark, skutecznie sprowadził go na ziemię. Oczy zaszły mu na sekundę mgłą, a on zaczął cofać się do tyłu, wymachując porożem, aby odstraszyć napastników. Skutecznie udało mu się oderwać od siebie Keirana i odrzucić go na bok. Thaisis była następna w kolejce. Wadera musiała puścić bok zwierzęcia, jeśli chciała uniknąć bliskiego spotkania z jego największą bronią.
E.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron