Złocisty las

#11
Świdrował wzrokiem obrożę wadery, cały czas nie będąc do końca przekonanym co do wymienionych przez nią zalet. Oblicze basiora wykrzywił wówczas ledwo widoczny grymas odzwierciedlający zdegustowanie i zaintrygowanie jednocześnie, choć ciężko było stwierdzić, które odczucie właściwie dominowało. Z jakiegoś powodu Lotar postanowił mimo wszystko zachować milczenie, cierpliwie czekając, aż Ethnenn pozbiera myśli. Ta jednak - ku jego wielkiemu zdziwieniu - wnet zmniejszyła dzielący ich dystans, by już w następnej chwili bez większego wahania niuchnąć sobie soczyście znad barku kruczofutrego. Gdy tylko zimny, mokry nos wilczycy dosiągł skóry samca, ten mimowolnie wzdrygnął się lekko, lecz nie tyle z powodu chłodnego dotyku, co zaskoczenia. W niemej odpowiedzi basior łypnął na rudą gniewnym spojrzeniem, zaś jego ogon uniósł się nieznacznie ku górze w geście ostrzeżenia, na tę chwilę skutecznie powstrzymawszy się od powzięcia bardziej stanowczych kroków. Stał zatem w miejscu przez cały czas, nieco posępnie śledząc ruchy swojej towarzyszki. Rozchmurzył się dopiero wówczas, gdy wreszcie przyswoiła sobie trudną prawdę.
- Świetnie. Cieszę się, że wreszcie udało nam się to ustalić. - palnął nieco sarkastycznie, choć pewien cień autentycznej satysfakcji odbił się gdzieś w jego złocistych ślepiach. Prawdopodobnie dodałby do swej wypowiedzi coś więcej, może i nawet jakąś drobną złośliwość, lecz uwadze Lotara nie umknęło nagłe podłamanie nastroju rozmówczyni. Targały nią wątpliwości... i najpewniej lęk. To naturalne w takiej sytuacji. Westchnąwszy niemal bezgłośnie, samiec zbliżył się nieco i przysiadł obok. Hm, od kiedy w nim tyle empatii? Być może przybyszka zaintrygowała go bardziej, niż to początkowo okazywał. A może zwyczajnie się... bawił? Albo kontakt z nową twarzą przyniósł mu więcej przyjemności, niż mógł przypuszczać. Czymkolwiek ów powód by nie był, złotooki najwyraźniej postanowił choć trochę wesprzeć swą nową znajomą.
Trwali krótko w głuchym milczeniu, dopóki nie przerwało go wypełnione desperacką nadzieją pytanie Ethnenn.
- Owszem. Na razie. Ale mieszkam tu już jakiś czas i do tej pory nie zastałem żadnych poważniejszych niebezpieczeństw. - wyjaśnił zdawkowo, najwyraźniej podarowawszy sobie wzmiankę o dziwnym, wyjątkowo potężnym jeleniu, którego miał okazję wcześniej spotkać. To w zasadzie historia na inny raz... Generalnie Konkordia jawiła się w jego oczach jako kraina bezpieczna, nadzieja na nowy dom.
- Uważam... - podjął niespodziewanie, wpatrzony w zasłonięty drzewami horyzont - Uważam, że powinnaś to zdjąć.
Dokończył spokojnie, przeniósłszy wzrok na obrożę oplatającą szyję rudej towarzyszki. Z jakiegoś powodu Lotar postanowił kontynuować poprzedni temat dopiero teraz, kiedy siedzieli w ciszy otoczeni przez opadłe, złote listowie.
- Tamten rozdział już zostawiłaś za sobą, nie warto do niego wracać. Powinnaś skupić się na tym, co przed tobą, tylko i wyłącznie. Przyszłość jest opromieniona światłem, przeszłość to wyłącznie mrok. A któż chciałby błądzić w mroku?
Zagaił refleksyjnie, opatuliwszy przednie łapy ogonem. Ton głosu samca nie był rozkazujący. Nie śmiał też na nią naciskać; ot, zwykła przyjacielska porada. Czy Ethnenn zechce z niej skorzystać? Cóż, decyzja należała wyłącznie do niej.

Złocisty las

#12
Gdyby okoliczności były trochę bardziej sprzyjające, to znaczy umysł rudej wadery nie był by zaaferowany czymś tak trudnym do pojęcia jak nie podejrzewana wcześniej tożsamość, pewnie zauważyła by lekką kąśliwość czy irytację basiora. Ten jednak na chwilę jakby przestał istnieć, tak mocno wilczyca zatopiła się w swych rozważaniach. W zasadzie nawet nie poczuła kiedy kruczofutry usiadł obok, gdyby miał złe zamiary ocknęła by się dopiero z jego zębami na gardle, tak mocno pochłonął ją tragiczny scenariusz. Do pełnej świadomości wróciła dopiero zadając pytanie.
Nawet nie wystraszyła Ethnenn, dobiegająca z boku odpowiedź. Ot Lotar był i jest, a to że był na przeciw, teraz jest obok i nie zarejestrowała jak i kiedy się tu znalazł, było niuansem, na którym nie skupiała się zbytnio.
- Cieszę się - odparła wilczyca, a uśmiech powoli zaczął wracać na jej pysk - nie chce mi się uciekać przed kolejną futrzastą bandą. Przez chwile siedzieli w ciszy, nie patrzyła w żadnym szczególnym kierunku, jej wzrok tonął gdzieś w złotych przestrzeniach. Tym razem to Lotar przerwał milczenie, mówiąc o zdjęciu obroży, a potem pięknie opisywał przyszłość w kontraście do przeszłych dni. Przechyliła głowę na bok patrząc na jego oblicze i radosny uśmiech rozpromienił jej pysk.
- Ładnie mówisz - odparła wesoło i szczerze, bez cienia złośliwości. Była prostą istotą i jeśli coś do kogoś miała, to nie ubierała tego w sympatyczny wyraz, a w kły i rychłą walkę.
- Chyba często zyskujesz słowami to na czym ci zależy - zamerdała ogonem. Było to stwierdzenie oczywistego dla niej faktu. Złotooki mówił tak, jakby jego przemowy miały moc kreowania świata, przynajmniej w jego mniemaniu, a z obserwacji wywnioskowała, że jeśli tak uważał, to chyba musiał mieć ku temu powód, bo mimo kwiecistej mowy, wyglądał na stąpającego po ziemi a nie w obłokach. Nigdy, nie spotkała takiej osoby, poetycko usposobiony mówca, był dla rudej zupełną nowością i niezłą ciekawostką.
- Może kiedyś ją zdejmę - zamyśliła się na chwilę - ale jeszcze nie teraz. Po za tym wciąż mi nie wierzysz, że może być przydatna, jak chcesz, pozwalam ci się ugryźć - puściła oko do zaskoczonego basiora i nachyliła kark.
Zgrzyt zębów na metalu, który pamiętała, ze sparingów z braćmi, gdy czasem zamiast ciała chwyciło się to ustrojstwo, było doświadczeniem z serii musisz spróbować by zrozumieć.
- Wiesz, moja przeszłość nie jest mroczna - odezwała się później już zupełnie poważnie, ale z ciepłymi emocjami - jest całkiem normalna, ot miałam kochającą rodzinę, dzięki której jestem kim jestem i nie muszę tego wymazywać. Jestem tu przez moją decyzję, ani złą ani dobrą, nazwała bym ją spontaniczną, może lekkomyślną, ale wciąż własną. Przyszłość zaś będzie się jawić w różnych barwach, na pewno nie będzie tylko cudownie, ale to od determinacji będzie zależał jej przebieg - rozgadała się bura, próbując ukazać swój punkt widzenia.
- Twoja przeszłość jest inna … - ni to zapytała ni stwierdziła. Jeśli Lotar zechce powie coś o sobie, mógł zaprzeczyć lub potwierdzić, nie miała zamiaru prowadzić przesłuchania, pytała nie ze wścibstwa a bardziej z sympatii.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Złocisty las

#13
Nagłe stwierdzenie... tudzież w tym wypadku raczej pochwała wadery zdołała go nieco rozbawić. Parsknął zatem pod nosem mimowolnie, z nikłym uśmiechem wymalowanym na licu, który o dziwo zagościł nań przez kilka dłuższych sekund. Nawet wtedy, gdy rozmówczyni uzupełniła swą wypowiedź o dodatkowe spostrzeżenie.
- Aż tak to widać? - zagaił najwyraźniej wciąż w dobrym humorze, mimo że Ethnenn ośmieliła się tak bezpośrednio wytknąć mankamenty w jego usposobieniu. Właściwie ruda wilczyca była pierwszą osobą, która wypowiedziała to na głos. Cóż, Lotar od zawsze miał talent do wzniosłych przemówień. Musiał mieć, by inni zechcieli za nim podążać, tego wymagała zajmowania przezeń pozycja. Usta, złote niczym otaczające ich liście, już niejednokrotnie doprowadziły go tam, gdzie dojść zamierzał. Mowa to powszechne narzędzie, lecz przywdziana w odpowiednie słowa, czasem potrafi zdziałać prawdziwe cuda; rozpalić na nowo wiarę, która dawno wygasła; tchnąć nadzieję, która przeminęła; wzbudzić entuzjazm, który zastygł niby lód na rzece.
Subtelny uśmiech w końcu spełzł z pyska samca, ustąpiwszy miejsca zwyczajowej powadze, a nawet lekkiej niechęci, kiedy Ethnenn postanowiła nagle odsłonić swój kark. Lotar zamrugał dwukrotnie oczami, nieco zmieszany, po czym nachylił się ostrożnie nad szyją rozmówczyni. Powietrze wypuszczane przez jego nozdrza kilka razy musnęło sierść otaczającą obrożę, wprawiając poszczególne włosy w nieznaczne drżenie.
- Nie zrobię tego. - oznajmił wreszcie, głosem pewnym i stanowczym, odwróciwszy łeb w przeciwnym kierunku. Nie żeby Lotar był jakimś wzorowym dżentelmenem - ba, zwykł przecież pojedynkować się z wieloma przedstawicielkami płci pięknej - jednakże w tej chwili z jakiegoś powodu postanowił tego nie czynić. Nie potrafił do końca uzasadnić swojego wyboru, ale w pewnym sensie czuł, że ugryzienie samicy w tych okolicznościach nie byłoby właściwe; nawet jeżeli wyraziła ona zgodę.
Atmosfera nad ich głowami poczęła powoli tężeć, dlatego kruczego ucieszyła niejako zmiana tematu przez waderę. Wysłuchał z uwagą wszystkiego, co miała do powiedzenia, po czym kiwnął potakująco kufą w geście częściowej aprobaty.
- Nie zrozum mnie źle. Nie należy całkowicie zapominać o przeszłości. Czasem nawet dobrze wyciągnąć z niej wnioski. Ważne tylko, by się w niej zanadto nie pogrążać. - wyjaśnił, po czym westchnął cicho, patrząc przed siebie, kiedy rozmowa zeszła bezpośrednio na jego personę. Dłuższą chwilę milczał, co jakiś czas obijając ogonem o ziemię, nim ostatecznie wziął głębszy wdech, by podjąć:
- Ja... Zdarzyło mi się zrobić rzeczy, z których dziś nie jestem dumny. Mam też jednak sporo wesołych wspomnień. Chodzi o to, że... - urwał na moment i przeniósł spojrzenie złocistych ślepiów prosto na kufę rozmówczyni - ...To już i tak nie ma większego znaczenia. Ciągłe spoglądanie za siebie donikąd nie prowadzi. Najważniejsze jest to, co się dzieje teraz oraz to, co dziać się dopiero będzie. Trzeba nieugięcie brnąć do przodu, tylko wtedy odniesiesz sukces.
Jego głos był spokojny, wyzbyty z wszelkich niepotrzebnych uniesień, jednak na obliczu basiora rysował się upór oraz autentyczna zawziętość. Wierzył w to, co mówił; w każde jedno słowo. Możliwe, że właśnie dzięki takiej filozofii potrafił jeszcze cokolwiek z siebie wykrzesać; że wciąż miał cele i dążenia, z których nie zrezygnował mimo tylu przeciwności losu.
Potem znów nastała krótka chwila milczenia, nim Lotar ostatecznie dźwignął się do pozycji stojącej.
- Mam dla ciebie propozycję. Wpadłem na pomysł, jak przetestować tę twoją ozdobę na szyi. I przy okazji prawdomówność. - zagaił niespodziewanie, patrząc na towarzyszkę z tajemniczym błyskiem w oku. - Co byś powiedziała na wspólne polowanie? Zobaczymy, czy to cacko faktycznie ochroni cię tak, jak powinno.

Złocisty las

#14
Ucieszyła się widząc, że czarny basior trochę się rozluźnia, ba nawet się uśmiechnął i chyba prawie zaśmiał. Dobry nastrój udzielił się wilczycy, co widać było w sylwetce, która na powrót była zadziornie wyprostowana.
- Czy to widać, nie wiem, to było tylko moje subiektywne przypuszczenie - odpowiedziała zgodnie z prawdą, a Złotooki się przyznał, czyli chyba miała racje.
„Może wszystkie wilki, przywiązywały dużą wagę do słów” - gdybała. Zakodowała spostrzeżenie, które mogło by okazać się istotne w przyszłości. Ona odwrotnie, zawsze stawiała na czyny, jeśli kogoś się nie lubiło to w zależności od skali antypatii, stosowało się odpowiednie środki, od zwykłego „zabieraj swój ogon nim go wyrwę” po dosłowne urwanie łba w przypadku wrogów. Z drugim rodzajem emocji było podobnie, dla siebie mogła by odpuścić walkę, ale dla brata, choćby sprawa była przegrana, tłukła by się do ostatniej kropli krwi, oni o tym wiedzieli, mimo iż nigdy tego nie mówiła, nie musiała.
Znów wpakowała się w retrospekcje, za co skarciła się w duchu, ale pewnie jeszcze przez jakiś czas nie celowo, ale myśli będą wracać.
Ku zdziwieniu burej, basior jakoś zdystansował się, gdy zaproponowała przetestowanie obroży, niby najpierw próbował, ale potem wycofał się z zamiaru z niewyraźnym wyrazem pyska, który udało jej się dostrzec, gdy łypnęła z pode łba. Czyżby popełniła jakąś gafę, może jakby pacnęła go przyjacielsko łapą po grzbiecie, też by się nieoczekiwanie obraził. Dziwny był ten gatunek do którego należała i najwyraźniej musiała przyswoić sobie parę lekcji, prawie jak szczeniak. Wzruszyła ramionami i wróciła do pierwotnej dumnej pozycji.
Wysłuchała potem odpowiedzi czy może krótkich zaczątków opowieści i nie dopytywała więcej, za to energicznie skinęła głową kruczemu.
- Zgadzamy się więc, w kwestii parcia do przodu na przekór przeciwnościom.
Po chwili ciszy samiec wyraźnie się ożywił i z błyskiem w złotych ślepiach rzucił wilczycy wyzwanie. Pysk Ethnenn rozciągnął się w szerokim bezczelnym uśmiechu.
- Spryciarz - warknęła radośnie - po tym jak widziałeś moją porażkę na tych płowych biegaczach, przyznałam się, że muszę się nauczyć na nie polować, czyżbyś chciał bym się ośmieszyła ? - spytała świetnie się bawiąc - Po za tym, obroża sama nie poluje, musiało by być to coś gryzącego, by przetestować jej skuteczność. Chociaż nie powiem pomysł jest przedni, wymaga tylko maleńkiej modyfikacji...
Podniosła się w ślad za Lotarem.
- Maleńki pojedynek, do poddania się jednej ze stron - skłoniła się lekko na przednich łapach wachlując kitą - obiecuję kruszynko, że nie zrobię ci krzywdy - nie liczyła, że basior złapie się na tak banalną prowokację, bardziej chciała go rozbawić i w ten sposób zachęcić do zabawy. Może nie rwała się do każdej bójki, ale dobry trening zawsze był mile widziany, jednocześnie pozwolił by rudej na wyrobienie sobie jakiegoś pojęcia o sposobie walki śpiewaków.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Złocisty las

#15
Niewinny, koleżeński sparing? Brzmiało całkiem zachęcająco. I chociaż Lotar nigdy zanadto nie przepadał za niepotrzebnym dawaniem bądź zbieraniem bęcków, to jednak perspektywa drobnej rozrywki, oderwania od codziennej monotonii z każdą chwilą stawała się dlań coraz bardziej kusząca. Już dawno z nikim nie walczył, a w równym pojedynku z samicą nie było przecież nic złego. Z pewnością lepsze takie rozwiązanie niż atakowanie osoby niezamierzającej się bronić.
- Zgoda. - odparł po krótkiej chwili namysłu, w duchu niejako rozbawiony 'oskarżeniami' rudej towarzyszki. On? Ośmieszyć ją? Cóż za bezpodstawne zarzuty!
Do świata zewnętrznego przeniknęło jednak tylko ciche, ucieszne parsknięcie - jedyne świadectwo przeżywanych przezeń emocji. Wszelkie ich inne oznaki zostały skutecznie stłumione, zapewne nieumyślnie. Lotar przez tak długi czas zwykł się skrywać za zimną maską powagi, iż ta w końcu stała się nieodłącznym elementem jego osobowości.
Tymczasem słowne zaczepki wadery basior puścił mimo uszu, choć w złocistych oczach dało się dostrzec cień zdeterminowania. Ugiąwszy nieznacznie łapy, ogon wilka przeciął zamaszyście powietrze, niby chorągiew sygnalizująca zamiar przypuszczenia ataku.
- Nie martw się, tobie też włos z głowy nie spadnie. Dam ci fory. - skontrował niespodziewanie, i upewniwszy się, że przeciwniczka jest gotowa do walki, przypuścił natarcie. Jednym, gwałtownym susem dobił do rudej, po czym rozwarł szeroko szczęki, zębiskami próbując ugodzić ją w kark. Czy ta cała fikuśna obroża rzeczywiście okaże się tak dobrą obroną, jak Ethnenn twierdziła? Cóż, za parę chwil się przekonają.

Złocisty las

#16
Ethnenn bardzo uradowała zgoda Lotara, na pojedynek. Przez chwilę się obawiała, że ten zacznie się wykręcać. Kruczofutry jednak wydawał się nie tylko aprobować pomysł, a nawet jakby wizja potyczki trochę go rozbawiła. Doskonale się składało, każdy przecież wie, że najlepszym sposobem na oderwanie się od nieprzyjemnych myśli jest wysiłek. Cóż zaś mogło by być lepsze niż sparing, a obserwując tendencję do markotnienia, Złotookiemu, też nie zaszkodzi trochę się poruszać i wyluzować.
Rozdziawiła paszczę, ukazując wszystkie zęby w radosnym uśmiechu „ dać fory, a proszę bardzo, zobaczymy czy nie będziesz musiał tego odszczekać” cieszyła się wilczyca, balansując ciężarem na ugiętych łapach i merdając ostatni raz kitą. Napięła wszystkie mięśnie, przygotowując się do rozpoczęcia zabawy. Czekała na to by basior wykonał pierwszy ruch, by wstępnie ustalić czego mogła by się spodziewać. Nie miała jednak okazji zbyt wiele zaobserwować. Lotar zaatakował szybko, próbując dopaść ją jednym skokiem, co w głowie wadery zapowiadało się obiecująco. Nie ruszyła się z miejsca, zastygłszy w ukłonie, by na ułamki sekund, przed atakiem próbować uchylić się minimalnie w bok, na wciąż ugiętych łapach. Kolejny etap ruda miała już zaplanowany. Jeśli uda jej się uniknąć zębów samca, on rozpędem nawet intensywnie hamując powinien minąć ją o krok, a ona wtedy wykorzysta swój pęd i prostując się, rąbnie barkiem z całych sił wybijając go z rytmu, a może nawet udało by jej się go przewrócić.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Złocisty las

#17
Atak Lotara
Wynik rzutu: 1
Krytyczna porażka.
Lotar przyjmuje 2 punkty obrażeń.

Unik Ethnenn
Brak konieczności wykonania uniku.

Atak Ethnenn
Wynik rzutu: 3+1
Ethnenn zadaje 4 punkty obrażeń.

Stan po I turze
Lotar 98 PŻ
Ethnenn 110 PŻ

Czyżby doświadczony w boju Lotar nie docenił sprytu przeciwniczki? Zaplanowany przez Ethnenn manewr udał się bowiem wyśmienicie, złotooki w najmniejszym stopniu nie zdołał zareagować i niespodziewanie popchnięty, zachwiał się na łapach. Uderzenie nie było jednak wystarczająco mocne, by przewrócić basiora, ale z pewnością nie obejdzie się bez siniaków.

Złocisty las

#18
Takiego obrotu spraw basior szczerze się nie spodziewał. Czyżby wyszedł z wprawy? Wadera okazała się być znacznie zwinniejsza, a jej refleksy szybsze i ostrzejsze, niż początkowo przypuszczał. No proszę, proszę... Zapowiada się interesująca walka.
Kiedy zębiska wilka, zamiast spocząć na karku samicy, złapały jedynie trochę powietrza, Lotar odczuł niemałe zaskoczenie, lecz nie rozproszyło ono jego koncentracji. Wbiwszy łapy w grunt, samiec łypnął kątem oka w kierunku przeciwniczki, która najwyraźniej przymierzała się do kontrataku.
Nie miał jednak zbyt wiele czasu na reakcję, jako że już w następnej chwili został brutalnie pchnięty. Jedynym, co zdążył zrobić, nim to nastąpiło, było nieznaczne zmienienie pozycji; ustawienie ciała pod takim kątem, gdzie ewentualne sińce nie byłyby aż tak uciążliwe podczas dalszego starcia - w tym wypadku mowa o zadniej części. Być może ten desperacki manewr choć trochę zredukuje przyjęte obrażenia, o ile w ogóle zakończył się on powodzeniem. Ciężko było mu teraz stwierdzić, gdzie konkretnie padł cios; Przewodnik poczuł jedynie impet zderzenia, w wyniku którego zachwiał się niebezpiecznie na łapach i pokuśtykał w bok koślawo, walcząc o zachowanie równowagi. Najgorszym, co mogłoby mu się teraz przytrafić, był właśnie upadek. Wtedy jak nic potyczka zakończyłaby się zwycięstwem ze strony Ethnenn.
Ostatecznie jednak Lotar zdołał ustać na wszystkich czterech kończynach. W pełni już ustabilizowany, basior przeniósł wzrok na lico wadery, zaś jego złociste ślepia rozbłysły dziko. Chyba całkiem dobrze się bawił.
Pora odwdzięczyć się pięknym za nadobne. Tym razem wilk postanowił działać nieco ostrożniej. Zatoczył zatem lekkie półkole wokół rudej, by zaraz potem wrócić się i zacząć z drugiej strony. Ruchy Przewodnika były wolne, niemalże wyrachowane. Szukał. Szukał słabych punktów; odpowiedniej okazji, którą mógłby wykorzystać na zdecydowane natarcie.
Krążył tak zatem jeszcze kilka długich minut, nim ostatecznie zerwał się gwałtownie, pędząc w kierunku frontu samicy, by w ostatniej chwili odbić w bok i ruszyć ku jej tylnej łapie. Tym razem cel samca stanowiła pachwina - wrażliwa, podatna na zranienia połać skóry, choć nie zamierzał uszkadzać jej zbyt dosadnie. W końcu to tylko trening.

Złocisty las

#19
Unik udał się idealnie po myśli wilczycy. Samiec paszczą złapał powietrze, a jego bok został odsłonięty na atak rudej. Zrezygnowała z bezpośredniego ugryzienia, a potraktowała go jak molosy traktowały szczeniaki i przeciwników słabszych od siebie, wszystkich tych dla których atak zębami był by zbyt poważny, sprzedała mu solidnego kuksańca. Samiec nie upadł, ale chwilę musiał walczyć o równowagę. Uśmiechnęła się pod nosem zerkając bezczelnie na przeciwnika. Przekaz miał być jasny, to ona nie potraktowała złotookiego poważnie, dała mu taryfę ulgową o której kruczofutry sam wcześniej wspominał.
Najwyraźniej osiągnęła swój cel, ponieważ w ślepiach Lotara zagościł rozbawiony błysk, który wróżył wilczycy rychły łomot. Złotooki zwolnił i jak przystało na doświadczonego wojownika i począł krążyć wokół wadery, metodycznie szukając słabych punktów. Ethnenn znieruchomiała, to nie był jej styl walki i nie miała zamiaru dać Lotarowi przewagi, dostosowując się do niego. W zamian bura wyprostowała się napinając mięśnie i przyciągając brodę do klatki piersiowej, zamiast obracać się na zadzie, gubiąc rytm. Nie patrzyła w żaden konkretny punkt, a obserwowała ogół otoczenia, jedynie uszami śledząc każdy krok czarnego basiora. Uspokoiła oddech i wyczekiwała, nie spieszyła się, nie dała się podpuścić, nie była aż tak niedoświadczona jak wilk sądził, sierść skrywała nie jedną bliznę, a samica stoczyła nie jeden bój o życie. Nie, nie była pewna zwycięstwa, tego nigdy nie można było być pewnym, ale miała zamiar spróbować wygrać, nawet jeśli stawką nie była śmierć.
Lotar nie spieszył się, by w momencie przerwać podchody i runąć pełną prędkością na wilczycę. Przypuszczała, że coś będzie się kryło pod tym manewrem, nie zaatakował by ponownie w ten sam sposób, ona zaś powtórzyła taktykę, czekając do ostatniej chwili, by po ruchach wyczuć co planuje basior. Tuż przy niej nieznacznie przeniósł ciężar ciała na jedną stronę ciała. Na to czekała, większość dzikich zwierząt starała się okaleczyć przeciwnika schodząc do parteru, znała ten typ ofensywy. Na standardowy unik nie miała czasu. Wspięła się na tylne łapy, maksymalnie wyginając grzbiet, by odsunąć swój niechroniony bok jak najdalej od niebezpiecznych szczęk, jednocześnie nurkując przednimi łapami na grzbiet wilka, by ponownie wybić go z równowagi i uniemożliwić mu skuteczny cios.
Z takiej pozycji miała zamiar też przypuścić natarcie, na chwilowo odsłonięty kark Lotara. Nie miała w planach szarpać czy kaleczyć a mocno zacisnąć zębiska unieruchamiając przeciwnika niczym zapaśnik.

by Płomień

"... My compass has broken ... My past breathes down my neck ...
When winter descends if I try, can I find solid ground or am I just wasting time? "

Mark Jansen

Złocisty las

#20
Unik Lotara
Wynik rzutu: 8
Unik powiódł się.

Wynik rzutu: 2
Unik = (2*10)+12=32%
Lotar przyjmuje 3 punkty obrażeń.

Atak Lotara
Wynik rzutu: 1
Krytyczna porażka.

Unik Ethnenn
Unik nie jest konieczny.

Atak Ethnenn
Wynik rzutu: 2+1
Ethnenn zadaje 3 punkty obrażeń.

Stan po II turze
Lotar 95 PŻ
Ethnenn 110 PŻ

Przeprowadzana w umyśle Ethnenn analiza, ciągłe przetwarzanie otrzymanych bodźców popłaciły - wyciągnięte z przemyśleń wnioski okazały się niezwykle trafne. Dostrzeżenie przeniesienia ciężaru ciała przez Lotara umożliwiły jej wystarczająco szybką reakcję. Wspięcie się na tylne łapy i mocne wygięcie ciała spowodowały, iż basior nie dosięgnął upatrzonej pachwiny. Samicy ponownie udało się wytrącił basiora z równowagi oraz delikatnie zacisnąć szczęki na karku przeciwnika.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron