Mierzeja

#31
Poczuła ukłucie żalu, słysząc odpowiedź basiora, lecz jak i wcześniej, tak i teraz nie dała tego po sobie poznać. Skinęła jedynie łbem, przymykając na chwilę ślepia, by dać mu do zrozumienia, że rozumie. Nie miała zamiaru go zbytnio namawiać, nie chciała tracić na to czasu zwłaszcza, że czuła, iż raczej niewiele by wskórała.
- Rozumiem - odparła krótko, siląc się na lekki uśmiech. - I tak jestem tego świadoma - dodała nieco ciszej na słowa o "balaście", krzywiąc się lekko. Nie miała do niego pretensji o to, iż za takowy jej towarzyszy uważał, wręcz przeciwnie. Czy i ona wielokrotnie nie przeklinała losu, że postawił na jej drodze akurat te dwie wilczyce? Nie chciała jednakże ot tak ich przepędzić, lub porzucić, starała się zachowywać wciąż pozory uprzejmej, troskliwej wadery, która zdecydowała się otoczyć te szczenięta opieką. A nuż przyniesie to jakąś korzyść...?
Jednakże kolejne słowa basiora wywołały u niej wyraźne ożywienie, tym razem widoczne nawet i w jej oczach, które rozświetliły się jakby wewnętrznym blaskiem. Nienależący do watahy, wiedzący sporo o tej krainie sojusznik bardzo byłby jej na rękę. Takiemu dużo łatwiej zdobyć informacje, bo nikt nie powiąże go z żadnym stadem, trudno będzie komukolwiek domyślić się, iż zbiera je dla Lokatt.
- Kusząca propozycja... - przyznała, uśmiechając się do niego lekko. - Wydajesz się wiedzieć sporo, a informacje zawsze się przydadzą. Oczywiście, nie za darmo.
Spojrzała na wilka wyczekująco, z uśmiechem nie znikającym jej z oblicza. No cóż, jeżeli był pustelnikiem i wolał samotność, pewnie byłby wdzięczny, gdyby inne wilki go nie niepokoiły... A to poniekąd Lokatt mogłaby zapewnić, jeżeli udałoby się jej zebrać stado. Informacje w zamian za niejaką ochronę... Wydawało się to waderze uczciwą umową. I miała nadzieję, że basior nie zażąda w zamian czegoś więcej.
- Och, wybacz... Zwą mnie Lokatt - zdecydowała się wreszcie zdradzić mu swe imię, skinąwszy przy tym głową.

Mierzeja

#32
Słowa Oriona nieco zaskoczyły Naerys i dało się to po niej poznać, widząc drgania jej uszu, jak ze zdziwieniem przyjęła do siebie odpowiedź czarnego wilka. Nie rozumiała, dlaczego ktoś mógłby nie chcieć być z nią i resztą jej znajomych w grupie - przecież była czystej krwi wojownikiem! Była lustrzanym odbiciem swoich rodziców, była z siebie i ze swojego pochodzenia i korzeni dumna. Ktoś mógłby tym gardzić ze względu na jej młody wiek?
To oznaczało jedno - Naerys będzie musiała się wykazać, zdobyć renomę wojowniczki na tych obcych ziemiach, pokazać, na co ją stać. Może powinna wybrać się niedługo na polowanie, zdobyć więcej doświadczenia? Tak, to chyba był dobry pomysł i samiczka zapragnęła sprawdzić się w ten sposób przy najbliższej możliwej okazji, może wtedy, kiedy już się gdzieś osiedli, albo po prostu zatrzyma na dłużej?
Spojrzała na Izukiego - A ty,gdyby Lokatt chciała założyć watahę, chciałbyś do niej należeć z nami? - zdecydowała się zapytać. Pytać nigdy nie zaszkodzi, a im więcej ich było, tym tak naprawdę lepiej.

Mierzeja

#33
- Oczywiście - odparł. Chwilę zawahał się, po tym jak wadera mu się przedstawiła. Imię służyło tylko do identyfikacji, więc nie widział przeszkód w podaniu swojego.
- Orion - rzucił krótko. - W tej chwili nie mam nic do roboty - po części skłamał, chciał coś złowić i ruszyć w kierunku, który jeszcze nie zwiedził, ale z tym towarzystwem wydawało mu się to niekomfortowe - więc jeśli jeszcze czegoś potrzebujesz, to powiedz, zobaczymy co da się zrobić.
Po części był zadowolony z przebiegu wydarzeń, po części jednak wydawało mu się to nienaturalne. Wiedział, że zakładanie sojuszy zawsze wyjdzie mu na dobre, jednak jego charakter trochę się do tego nie nadawał. Im więcej rozmawiał, tym bardziej potrafił się wysłowić, po tak długiej przerwie od towarzystwa.

Mierzeja

#34
Już z znużonym wyrazem pyska, czarny samiec, także o czarnych oczach wpatrywał się w rozmowę pobliskiej dwójki.
Ciężko westchnął, chciał, żeby coś zaczęło się dziać, chociaż nawet dalsza rozmowa z Naerys, która po jakimś czasie utrwała się. No cóż mówi się trudno, ale jak samiczka odezwała się, od ruchowo skierował na nią swój wzrok.
- Jeśli by taka możliwość istniała, to czemu by nie. Z chęcią. Nie chciałbym sam dalej samotnie błąkać po owej krainie. - odparł pozytywnie, więc miał takie przeczucie, że zadowolił Naerys swoją odpowiedzią. W wolnym czasie, który nastał (prawdopodobnie na chwilę) Izuki przeanalizował jeszcze raz pytanie samiczki i wyłapał w nim imię jej towarzyszki, która dalej kontynuowała rozmowę z tamtym czarnym, który niezbyt czarnookiemu przypadł do gustu - to było takie pierwsze wrażenie o tamtym czarnym osobniku, po jego zachowaniu.
Drak is everywhere...
Opowiadanie, premiera! - 11.11.15
Świat za portalem; część druga - 23.12.15
Trzecia część - 03.01.2016
Czwarta część - 20.01.16
Piąta część - 19.02.16
Część szósta - 24.03.16
Część siódma-01.06.16
Część ósma-04.08.16

Mierzeja

#35
Ucieszyła się w duchu, słysząc odpowiedź Oriona, pozwalając sobie nawet na uśmiechnięcie się nieco szerzej. Chwilę później dosłyszała pytanie Naerys i na chwilę odwróciła wzrok w kierunku złotookiej i jej czarnofutrego towarzysza, obrzuciwszy ich uważnym spojrzeniem. Basior wyraził chęć przyłączenia się do nich, co Lokatt jeszcze bardziej uradowało. Im więcej wilków tym lepiej, zwłaszcza takich jak on, dorosłych i silnych. Posłała białofutrej ciepły uśmiech. Nie mogła się nie zgodzić, że młoda wadera sporo jej pomogła. Lokatt widziała w Naerys spory potencjał. Jeżeli odpowiednio ją pokieruje, wyrośnie z niej osobnik wartościowy, silny i przede wszystkim lojalny wobec niej. A przynajmniej miała taką nadzieję.
Wróciła wzrokiem do Oriona, gdy wypowiedział kolejne słowa, po czym znów na chwilę zamilkła, pogrążając się w myślach. Przede wszystkim potrzebowała więcej wilków, lecz o nie już basiora wcześniej pytała, nie chciała się powtarzać. Zresztą, nie sądziła by było to takie trudne, by prędzej, czy później się na jakieś natknąć. W końcu sam jej rozmówca wspomniał o wielu pomniejszych grupach krążących po okolicy.
Jednakże pozostawała druga ważna kwestia. Musieli przynajmniej wiedzieć w którą stronę ruszyć i gdzie można by się osiedlić. Nie mogli się zatrzymać byle gdzie, tylko w miejscu bezpiecznym, gdzie łatwo natknąć się na zwierzynę i w pobliżu jakiegoś źródła wody.
- Jak na razie nie potrzebuję więcej niż kilku informacji - oznajmiła. - Właściwie mam jeszcze tylko jedno pytanie zanim odejdziemy. Znasz te tereny. Z pewnością wiesz gdzie znaleźć odpowiednie miejsce, by się tam osiedlić. W którą stronę powinniśmy ruszyć, by takowe odnaleźć?
Chciała przynajmniej wiedzieć w którą stronę ruszyć. Co prawda podejrzewała że i tak nieraz zboczą z drogi, gdy natkną się na swej drodze na inne wilki, które być może również wyrażą chęć zasilenia szeregów przyszłego stada, lecz chciała przynajmniej mieć jakiś cel w swej podróży. Ciągłe maszerowanie przed siebie było raczej słabą taktyką.

Mierzeja

#36
Orion zamyślił się na chwilę. Odpowiedź na pytanie, które zadała mu wadera zależała od wielu współczynników. Pierwszym z nich były upodobania wilków. Niektóre wolały chłodniejsze tereny niż te, w których aktualnie się znajdują. To można jednak było ocenić po grubości futra, i patrząc na sierść Lokatt, mógł ocenić, że w całej krainie raczej nie będzie miejsca gdzie będzie jej za zimno czy za gorąco. Temperatury tutaj były bardzo umiarkowane. Nawet na dużych wysokościach, nie tracił dużo ciepła.
- Widzisz te góry? - wskazał łbem w kierunku piętrzących się skał. - Na zachód od nich jest duża puszcza. Ostatnim razem jak tam byłem, nikt nie zajmował tamtych terenów. Dużo żywności, łatwe kryjówki, powinno być w sam raz.
Zatrzymał się na chwilę.
- Wiesz gdzie jest zachód prawda? Kierunek wziął się od zachodu słońca. Co niestety nie zawsze łatwo określić. W tej sytuacji można to sprawdzić na dwa sposoby. Mech na drzewach i na kamieniach rośnie zazwyczaj na kierunek północny. Samotne drzewa są bardziej liściaste i rozwinięte w kierunku południowym. Brzoza ma bardziej wypłowiałą korę po południowej stronie. Znając jeden z kierunków można wyznaczyć każdy inny. - łapą nakreślił krzyż na ziemi. - Z faktu, że wiem gdzie jestem, mogę teraz poprawnie określić kierunki. Północ - wskazał na jedną odnogę krzyża skierowaną w lewo od strony gór. - Po prawej stronie od północy jest wschód. Po lewej - zachód. A na przeciwko, południe. Puszcza znajduję się w kierunku północno-wschodnim. Pomiędzy tymi dwoma kierunkami. Ale łatwiej nie zabłądzić będzie udając się w kierunku gór, dopiero potem na zachód. Wydajesz się niegłupia więc nie powinnaś mieć z tym problemu. Ja sam mieszkam w górach, więc jeśli kiedyś uda Ci się mnie znaleźć to może jeszcze się dogadamy.
Miał wrażenie, że pysk go rozbolał od tej gadaniny.
- Na mnie już pora, mam wrażenie że omija mnie coś ciekawego. - powiedział obserwując dziwne smugi w powietrzu w okolicach gór. - A więc do zobaczenia - rzucił do wadery na odchodnym.

zt

Mierzeja

#37
Złotooka zamachała z radością ogonem słysząc odpowiedź Izukiego. Tak, pojawił się zalążek watahy, którą od tak dawna chciała odnaleźć. Nie była to może potężna grupa, ani też wielka, ale stanowiła początek jakiego poszukiwała. Nie będzie mogła jeszcze odejść i odszukać rodziny, aby ta dołączyła do nich - nie, na to było za wcześnie, grupa była zbyt mała, jeśli ona ich zostawi, nawet na kilka dni to z czterech osobników będzie ich tylko troje. Troje to bardzo, bardzo mało. Gdyby coś ich zaatakowało, gdyby napotkali jakąś wrogą grupę.. Nie mieliby szans. Musi zostać, plany połączenia jej rodziny muszą zaczekać aż sytuacja się unormuje, a wataha urośnie w siłę.
Kątem oka zauważyła, że czarny basior, który rozmawiał dotąd z Lokatt zaczyna zbierać się do odejścia, po czym skierował swoje kroki byle dalej od nich, udając się w jakieś sobie tylko znane miejsce. Wyglądało na to, że nie był zainteresowany dołączeniem do ich malutkiej grupki.
Naerys odprowadziła go wzrokiem po czym po chwili wahania podeszła do Lokatt, ciekawa wyniku jej rozmowy z nieznajomym.
- Czy ten wilk powiedział ci coś ciekawego? Czemu nie chciał być z nami w stadzie? Może jeszcze zmieni zdanie? - Zapytała się Lokatt, będąc tak naprawdę nieźle zaskoczona tym, że ktoś mógłby nie chcieć być w stadzie w którym ona jest. Była w końcu córką swoich rodziców, ekspertką w walce dzięki swojej krwi! A przynajmniej tak się jej wydawało. Taka już była jej natura, po części ze względu na wychowanie - od maleńkości jej rodzina miała się za lepszych od innych i taką postawę jej i jej siostrom rodzice przekazali, niemal wpoili. Cóż, mieli ku temu swoje przesłanki i powody, ale innych, zwłaszcza tych spoza ich hermetycznego kręgu taka postawa mogła denerwować i rzeczywiście, denerwowała. Ba, niektórych nawet brzydziła.
- Chcesz tu zostać, czy idziemy gdzieś dalej? - zapytała na koniec, zastanawiając się, co teraz powinni zrobić i gdzie się udać.

Mierzeja

#38
Wysłuchała uważnie słów basiora, skinąwszy kilkukrotnie łbem. Owszem, potrafiła określić swoje położenie, kierując się słońcem i gwiazdami, lecz inne wskazówki dotyczące ustalania stron świata były jej obce i z pewnością niezwykle przydatne, więc postarała się wszystko zapamiętać. Pogratulowała sobie w myślach pomysłu zaproponowania Orionowi współpracy. Tak, jak przewidywała, wiedział sporo i taki sojusznik mógłby być w przyszłości bardzo przydatny. Jego wiedza o świecie i krainie w której się znajdowali, mogłaby dać ich watasze niejaką przewagę nad innymi stadami. Podejrzewała również, że przy odrobinie szczęścia dałoby się go namówić również, by dostarczał informacji o innych stadach, pełniąc funkcję swoistego informatora, może nawet i szpiega. W zamiar zapewniłaby mu spokój i w przypadku niebezpieczeństwa, ochronę. Według niej była to uczciwa umowa.
Obserwowała znikającego basiora przez dłuższą chwilę, rozmyślając i układając w głowie plan działania. Puszcza brzmiała zachęcająco, choć z drugiej strony nie mogła być pewna, czy wcześniej nikt się tam nie osiedlił. Dużo żywności, łatwe kryjówki, jak to określił Orion... Z pewnością te tereny były tak samo kuszące dla wszystkich wilków, a samiec wspomniał coś o tym, iż widywał już wcześniej jakieś większe grupki. Ktoś mógłby już się tam osiedlić. W takiej sytuacji byłaby zmuszona zrezygnować. Dobrze wiedziała, co może się stać, jeżeli terytoria dwóch watah tak bezpośrednio graniczą ze sobą. Mogą stać się sprzymierzeńcami bądź śmiertelnymi wrogami. Częściej to drugie. A Lokatt nie miała najmniejszego zamiaru żyć w ciągłym niepokoju, czekając tylko, aż sąsiednie stado zaatakuje...
Tak, czy owak, powinni przynajmniej się rozejrzeć i wybadać sytuację. Przynajmniej mieli jakiś cel, w kierunku którego mogliby się poruszać, to na pewno lepsze, niż podążanie przed siebie. Jednakże, przede wszystkim, potrzebowali więcej wilków. Dwa dorosłe osobniki i dwójka podrostków, z czego jeden dodatkowo niewidomy, raczej nie było tym, co można nazwać stadem. W razie niebezpieczeństwa nie mieliby żadnych szans na obronę.
Spojrzała na podchodzącą do niej Naerys, która zaraz zasypała ją lawiną pytań. Uśmiechnęła się do złotookiej, tym razem szczerze. Zadowolona była z postawy młodej, z tego, że z łatwością udało jej się namówić basiora do przyłączenia się do nich. Zerknęła na Izukiego. Wyglądał dość przeciętnie, jak na jej gust, lecz z pewnością był wystarczająco silny, by walczyć. Z tego, co się orientowała, Naerys również marzyła o zostaniu wojowniczką, a skoro ona i czarny tak się dogadywali... Może mógłby uczyć ją walki? Lokatt bardzo zależało, żeby obie młode wilczyce szybko nauczyły się czegoś przydatnego. Sen do walki się nie nadawała, lecz wadera dobrze pamiętała, że wcześniej zrywała zioła. Być może stanowiłaby całkiem niezły materiał na medyczkę...
Wróciła wzrokiem do białofutrej, by odpowiedzieć na jej pytania.
- Widzisz, niektóre wilki po prostu nie czują się dobrze w większym stadzie. Orion jest pustelnikiem, ceni sobie samotność. Jednakże, obiecał nam pomóc i owszem, powiedział mi wiele ciekawych rzeczy - wyjaśniła cierpliwie i spokojnie, po czym zerknęła na Izukiego. - Cieszę się, że zdecydowałeś się do nas przyłączyć. Obiecuję, że zrobię wszystko, byś czuł się wśród nas dobrze. Mów mi Lokatt - skłoniła nieco łeb, uśmiechając się szerzej do basiora. Następnie zerknęła ponownie na Naerys, gdy ta zadała kolejne pytanie.
- Sądzę, że nie powinniśmy tu dłużej tkwić. Musimy znaleźć więcej wilków zanim zdecydujemy się gdziekolwiek zatrzymać. Im więcej tym bezpieczniej. Orion powiedział mi o puszczy znajdującej się na zachód od gór, podobno dużo tam pożywienia. Sądzę, że powinniśmy skierować się w tamtą stronę. Być może znajdziemy tam więcej wilków, a przy odrobinie szczęścia może i jakieś odpowiednie do osiedlenia tereny. Proponowałabym ruszyć natychmiast, nie ma czasu do stracenia...
Poczekała chwilę, wysłuchawszy odpowiedzi swych towarzyszy, po czym ruszyła przed siebie tym swoich charakterystycznym, pośpiesznym truchtem, starając się jednakże dostosować tempo marszu do swych towarzyszy, by przypadkiem nie zgubili się po drodze. Kroki swe skierowała w stronę majaczącego nieopodal lasku, w którym niedługo później zniknęła.

/zt.

Mierzeja

#39
Od tego wszystkiego, aż Izuki usiadł, bo już nie chciał stać i słuchać o czym rozmawiają obydwa wilki z pobliżu.
Odwrócił łeb w stronę Naerys, a gdy zwrócił łeb w stronę, gdzie czarny samiec i znajoma Naerys rozmawiali, to już tamtego nie było. Widocznie znudził się tym miejscem i poszedł w sobie znanym kierunku. Wtem do nich podeszła Lokatt, albo raczej Naerys podeszła trochę w jej kierunku a ona tylko parę kroków do nich podeszła.
Mógł spodziewać się, że złotooka od razu zasypie swoją znajoma wieloma pytaniami, tak samo jak jego, przy pierwszym spotkaniu. A ten widok uśmiechnął się u słuchał. Był trochę zaskoczony, że ona odpowiada z lekkością na pytania Naerys, ale nie spodziewał się, że zwrócił się do czarnookiego.
-Ja również cieszę się, że kogoś w końcu poznałem w tej owej krainie. W porządku, ale i tak powoli czuję się ja u siebie. O, oraz miło mi, Lakatt. Jestem Izuki.- odparł i od razu podał Lokatt swoje imię, żeby zwracała się do niego po imieniu.
Chciał już iść za Lokatt, ale gdy zrobił jeden krok, to zatrzymał się, czekając chwilę na Naerys. A później ruszył dalej, za Lokatt.
//z.t//
Drak is everywhere...
Opowiadanie, premiera! - 11.11.15
Świat za portalem; część druga - 23.12.15
Trzecia część - 03.01.2016
Czwarta część - 20.01.16
Piąta część - 19.02.16
Część szósta - 24.03.16
Część siódma-01.06.16
Część ósma-04.08.16

Mierzeja

#40
Naerys wysłuchała z uwagą odpowiedzi Lokatt i jeszcze raz spojrzała w kierunku, w którym udał się czarny wilk. Może rzeczywiście kiedyś zmieni zdanie? Z pewnością, kiedy grupa do której Nae będzie należeć stanie się potęgą, a tak niewątpliwie będzie, dzięki jej wrodzonym umiejętnościom i krwi jej rodziców!
Przysłuchała się też krótkiej wymianie zdań jaka potem nastąpiła między Lokatt a Izukim. Mogła uznać, że poszło dobrze, Biała zaakceptowała czarnookiego z czego Naerys była bardzo zadowolona. Zwerbowała kogoś do stada, była przydatna!
Dopiero po chwili przypomniała sobie o Konwaliowym Śnie, która wydawała się być ledwie plamką w oddali.. A może to tylko odbłysk światła od jakiejś kałuży, jeziora, piasku? Nie wiedziała, gdzie ani kiedy niewidoma wadera zapadła się pod ziemię. A może po kryjomu podążyła za Lokatt ukryta gdzieś w zaroślach? Naerys niewiele mogła poradzić na to, po prostu podążyła za Lokatt i resztą.

z.t.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron