Namorzyny

#41
Spojrzała na małą, która najwidoczniej nie była zadowolona z tego, że musiała jeszcze chwilę tu poczekać. Wysiliła się na uśmiech jednym kącikiem pyska, który posłała małej waderce.- Zaraz stąd pójdziemy.- uniosła spojrzenie na Jaśmina, poważniejąc. Nie odczuwała strachu. Nienawidziła tylko, gdy ktoś zamiast otwarcie wyjść na przeciw, tlił się w ukryciu, niczym roślinożerca, chcący uniknąć sierści. Dodatkowo nie mogła pojąć jakim cudem Aileen mogła go wyczuć.


Namorzyny

#42
Przekrzywił głowę na bok, niczym ciekawskie szczenię obok, unosząc wyżej powieki, łącznie z niewidzialnymi brwiami. Mylenie tak podstawowych zachowań jak pewności siebie i zwyczajnej osowiałości nie świadczyło dobrze o mieszkance lodowych krain. Jeśli każdy z tamtych rejonów miał podobne trudności nie dziwił się, czemu tak bardzo słyną ze skłonności do rozpętywania wojen lub głupich zamieszek. Miał rzucić luźną uwagą, ale powstrzymał się, gryząc w język. Przez jeden dzień spróbuje się nieco odchamić i sprawdzić założony pogląd o północnej hordzie, a jak mu nie wyjdzie - trudno.
- Lubię obserwować. Poza tym, ani tobie, ani jej nie dzieje się krzywda. - odrzekł łagodnym tonem, wskazując pazurem na dziecko o intensywnie czerwonych trzeszczach. Nadal nie mógł pozbyć się wrażenia, że albinoska rośnie jak na drożdżach, choć stanowczo to za mało powiedziane. - Przynajmniej na razie. - tu znacząco spojrzał na leżące truchło, nad którym zlatywały się powoli stada much i innych insektów. Skoro w pobliżu grasowało jakieś ścierwo swobodnie zabijające ciężarne wadery niedorzecznym było dalsze przebywanie w tym miejscu. Chyba, że wykrwawiła się przy porodzie, acz nigdzie nie widział plam krwi. Nie mogłyby tak mocno wsiąknąć w glebę, nie pozostawiając po sobie metalicznego zapachu.
- Jestem Jaśmin. - przedstawił się, skinąwszy czerepem. Nie sądził, że będzie go stać na podobną grzeczność.

Namorzyny

#43
-Obserwować powiadasz.. - mruknęła jednak nie chciała ciągnąć tego tematu. Wdawanie się w zbędne dyskusje nie było jej teraz na rękę, zwłaszcza, że nie wiedziała co począć z małą, która na siłę chciała gdzieś iść, Powędrowała wzrokiem na truchło wadery, którego odór powoli zaczynał coraz bardziej ciążyć na jej nozdrzach. Spojrzała na Jaśmina. Nie czuła żalu nad losem wadery. Jednak czy mądre mówić o tym co tu się stało obcemu basiorowi? -Dopóki smród nie ściągnie czegoś gorszego. Jesteś stąd? Jest parę rzeczy, których chciałabym się dowiedzieć. Pomogłoby to w zrozumieniu tego co tutaj zaszło.- zamyśliła się na chwilę. Jeżeli jest stąd, może wie, w jakie Bóstwa wierzą tutejsi. Pomogłoby jej to określić kto jest "ojcem" małej.
Ukłoniła się lekko, nie spuszczając wzroku.-Fehu. Ta mała to Aileern. A basior obok Ruzha.- zastrzygła uchem. -Jeśli chcesz pogawędzić, możesz pójść z nami.-spojrzała znacząco na szczenie. -Mała chce gdzieś iść, a mi stanie tak długo przy trupie niezbyt dobrze wpływa na humor.- uśmiechnęła się skwapliwie.


Namorzyny

#44
Samiczka przyjrzała się przemawiającej do niej Fehu, a mała główka przekrzywiła się w prawą stronę. Po chwili wykonała kilka kroczków przed siebie, coby móc stanąć pomiędzy łapami przyszywanej matki i ponownie zadarła pysk, tym razem chcąc spojrzeć na Jaśmina. Napotykając na swej drodze oczy samca, karminowe soczewki błysnęły dziwacznie, ni to wrogo, ni z zaciekawieniem. Ciśnięta z krwistej otchłani błyskawica nadała szczenięciu nieco drapieżnego, nienaturalnego wyrazu, który prysnął niby mydlana bańka wraz z chwilą, gdy basior skrył cyrkony pod powiekami. Kamyczki zdobiące lico nieznajomego dostrzec mogły drastyczną zmianę po ponownym przyjrzeniu się waderce, która teraz wyglądała jak aniołek. Odpowiedziała na jego wątpliwości?
W milczeniu wysłuchała krótkiej wymiany zdań, wciąż z uporem nie zerkając na truchło leżące nieopodal. - Tak, chodźmy. - Zarządziła delikatnym głosikiem, po czym rozpoczęła podróż w przypadkowo wybranym kierunku. Krótkie, grubiutkie nóżki poruszały się prędko, ale wciąż nie na tyle szybko, by móc oddalić się od dorosłych i samodzielnie obejrzeć tak bardzo lubianą przez jej "ojca" krainę.
Postać stworzona na potrzeby eventu "Zrodzona ze śmierci" ֍ Rośnie niesamowicie szybko ֍ Potrafi panować nad żmijami oblegającymi Wydmy

Namorzyny

#45
Gdy młoda wadera dziarsko ruszyła przed siebie, Fehu, Jaśmin i Ruzha mogli być świadkami kolejnej drastycznej zmiany w jej wyglądzie - grubawe, pokraczne łapki wydłużyły się, stając się nieco bardziej patykowate. Ciało nabrało na wadze, merdający, cienki ogonek znacznie zwiększył swą objętości, trójkątne uszy powiększyły się, a pysku (czego jednak nie byli w stanie dostrzec, gdyż wciąż znajdowali się za małą) wyostrzyły się rysy. Śnieżnobiałe futro zalśniło, a włosie rosnące wzdłuż kręgosłupa wilczycy delikatnie zafalowało, niby zaproszone do tańca przez pojedynczy, zabłąkany podmuch wiatru. Szkarłatnooka przypominała teraz trzymiesięczne szczenię, co było niebywałe, gdyż opuściła łono swej matki dopiero kilkanaście godzin wcześniej.
Problem z karmieniem nowo narodzonego wilka zniknął - Aileen mogła już samodzielnie jeść mięso.

Namorzyny

#46
Przyjęła neutralną postawę, wręcz pokojową. Przyjął na twarz ledwo widoczny grymas. A może jedynie wymuszała kokieteryjność, będąc tak samo dobrą aktorką jak on? Zastanawiał go rudzielec, który w dalszym ciągu milczał, choć nie wyglądał na lakonicznego pustelnika. Strzygł uchem na kolejną lawinę słów z ust dorosłej wadery i z automatu pokręcił łbem. Ledwo co przybył do krainy, ale żeby zagnieździć się tu na stałe musiał zaczerpnąć od kogoś szczegółowych informacji, żeby wiedzieć w co się pakuje. Jego wybór padł na prostego tubylca, który streścił mu biografię tych terenów. Jak to tam szło? Przez setki lat miejsce to było ostoją wielu gatunków zwierząt, którym nie mogli zagrozić więksi drapieżnicy. Napotykane od czasu do czasu kości świadczyły o ich niegdysiejszej obecności na tych ziemiach. Dlaczego zwierzęta te odeszły - nie wie nikt. Kilkaset lat temu klimat Konkordii zaczął się zmieniać. Początkowo bardzo powoli, później zmiany były coraz większe i trwalsze. Dziś ich największym świadectwem jest położona na zachodzie krainy nieurodzajna, sucha ziemia, nosząca miano wydm. Położone tam kiedyś sporej wielkości jezioro na przestrzeni wieków zamieniło się w skromną oazę, a wypływająca z niego rzeka jest teraz jedynie suchym korytem. Niegdyś gęste zarośla ustąpiły miejsca pustym obszarom, skupiskom sukulentów lub ciernistych zarośli. (...) Same dyrdymały, dziw bierze, że to spamiętał. Próbował sobie przypomnieć cokolwiek o niebezpiecznej faunie, lecz o niej rdzenny mieszkaniec Konkordii raczej nic nie wspomniał. Wychodziło na to, że martwa wilczyca ewidentnie podpadła innemu wilkowi.
- Zadawaj konkretne pytania. - mruknął i mlasnął ozorem. Jeśli chciała wiedzieć coś o wierzeniach lub bóg wie co tam jeszcze, musiała powiedzieć mu o tym wprost, nie czytał nikomu w myślach. Jego uwagę ponownie przykuła irytująca młodociana. Kręciła się między nogami tamtej, przeszkadzała w rozmowie dorzucając swoje trzy grosze. Prychnął. Przydałoby się jej trochę ogłady i obycia, nawet bardziej niż jemu. Rzekoma błyskawica w krwistych ślepkach niestety mu umknęła, jednak to, co nastąpiło później, wryło go w ziemię. Zestarzała się. Dosłownie wydoroślała na oczach całej trójki. Wysmuklała, jej zęby nabrały ostrości, a szczecina zgęstniała i wydłużyła się. To nie mogło być złudzenie optyczne. Nigdy przedtem nie spotkał się z takimi czarami. Nie sądził także, aby mała z własnej woli takowymi się posługiwała.
- Nie.. niech będzie. - przystanął na propozycję dalszej wędrówki oniemiały.

Namorzyny

#47
Czyli też przybył tu, tak jak ja. Zamyśliła się na chwilę. Zadawać pytania? Fakt, tak będzie chyba obydwojgu łatwiej.
-Czy znasz bóstwo... wygląda jak my, jednak o krwistym futrze i oczach koloru błękitu? - zmrużyła oczy patrząc uważniej na Jaśmina. Taki opis podała martwa wadera. Wszystko wskazuje, że to ten Byt Wyższy, jest ojcem Aileen. Chciała wiedzieć na co ma się nastawić.
W tym momencie stało się to znowu. Szczenię znowu urosło. Znowu w tak krótkim czasie.
-Dasz wiarę, że urodziła się kilkanaście godzin temu?- w jej słowach czuć było dziwną szorstkość, zaniepokojenie. Była wojowniczką. Czary ją przerastały, ale dopóki nie wiedziała nic o Bóstwie, z którego cząstką mają do czynienia, czuła, że musi choć trochę zaopiekować się małą. A może gnała ją ciekawość?
Ruszyła za Aileen. miała nadzieję, że Ruzha też już ruszy z miejsca. Spojrzała na Jaśmina, który też raczej był mocno zaskoczony tym co zobaczył.
-Ta kraina jest dziwna. Chcę wiedzieć jak najwięcej o tym bóstwie. bo.. - zamilkła. Wtajemniczać go w to? A co jeśli uzna ją za wariatkę. Przerwała, chcąc zbadać jego reakcję. Czy w ogóle go to interesuje.


Namorzyny

#48
Samiczka zdawała się nie zauważać i nie przejmować zachodzącymi w jej ciele zmianami, najprawdopodobniej przyjmując je za coś całkowicie naturalnego. Nieprzerwanie maszerowała przed siebie, tym razem szybciej, co umożliwiały dłuższe łapy. Dosłyszawszy zza swych pleców strzępki rozmowy dorosłych, w których padła wzmianka o tajemnicach krainy i bóstwie, zastrzygła prawym uchem i zwolniła kroku.
Niespodziewanie zatrzymała się, a następnie gwałtownie odwróciła, a uczyniła to za pomocą jednego podskoku. - Ja je znam. - Odparła beztrosko, oczywiście mając na myśli bóstwo, szczerząc ostre ząbki w zadziornym uśmiechu oraz delikatnie mrużąc powieki. Wydłużona, zdecydowanie bardziej puszysta kita przecięła ze świstem powietrze, a nosek zadarł się ku niebu. Promienie letniego słońca odbiły się w krwistych oczętach, a sama Aileen zdawała się odpływać w świat marzeń.
- Kraina nie jest dziwna, mamusiu! - Dodała z radością, gdy Fehu zakończyła swą wypowiedź. - Dopiero teraz została naprawiona, ale powiem ci więcej, jak stąd wreszcie pójdziemy. - Czubek różowego języka wysunął się spomiędzy czarnych warg, które wraz z ciemnym nosem mogły uświadomić Jaśminowi, iż Szkarłatnooka wcale nie jest przedstawicielką albinosów - ot, taką ją "natura" stworzyła. - Myślę, że wiem więcej od wujka. - Skwitowała, posyłając wilkowi krótkie spojrzenie.
Postać stworzona na potrzeby eventu "Zrodzona ze śmierci" ֍ Rośnie niesamowicie szybko ֍ Potrafi panować nad żmijami oblegającymi Wydmy

Namorzyny

#49
Z opowieści znał jedynie watahę, która wierzyła w jakiegoś kredowego kopytnego, rzekomo bardzo inteligentnego i wyrozumiałego. Ponoć cała sfora poszła w jego ślady, odrzuciła na stałe mięso z menu i zastąpiła je roślinnością. Co za idioci. Rozumiał zażywanie ziół podczas chorób, ale żeby świadomie niszczyć sobie żołądek i rezygnować z takiego białka? Przecież drapieżcy nie przyswajają zielska! Nie są do tego stworzeni.
- Nie słyszałem o podobnym. Może wierzą w takiego na innych ziemiach, albo nie ma zbyt dużego wpływu na życie w Konkordii. - wysnuł kolejną teorię, choć wielce różniła się ona od rzeczywistości. - Może też działa tu jakieś promieniowanie. - rzekł pół żartem, pół serio i wzruszył barkami. Słysząc niepewność w głosie i urwanie w połowie zdania wstał, wznosząc w powietrze miliony drobin, po czym stanął obok siwej, zdecydowanie zbyt blisko, górując nad nią wzrostem, lecz nadal pozostając stosunkowo mizernym w budowie ciała. - Tak? - nie był wścibski, ale trzymał się zasady, że albo ktoś coś mówi do końca, albo trzyma język za zębami, nie wtajemniczając nikogo w swoje sprawy.
- Z pewnością. - odparł kpiąco do młodszej, błyszcząc przez ułamek sekundy białymi zębiskami.

Namorzyny

#50
-Możliwe. Wszystko jest możliwe.-zmarszczyła nos, niezadowolona, że jej poziom wiedzy pozostał bez zmian. Niestety sytuacja nie pozwoliła zbytnio na poszukanie kogokolwiek kto miałby większą wiedzę. Tekstu o promieniowaniu nie skomentowała. Uniosła tylko jeden kącik pyska, siląc się na półuśmiech. Nie było jej wesoło. Ale cóż, przynajmniej nudna wędrówka zmieniła się w coś ciekawego.
Chyba trzeba mu powiedzieć. - Możesz uznać mnie za wariatkę, ale to bóstwo, ten.. Wilk, prawdopodobnie jest ojcem małej. - zmrużyła ślepia, dając całą sobą znać, że nie żartuje. -Tylko ona przeżyła z całego rodzeństwa. Jej matka przed porodem zdołała nam powiedzieć co się wydarzyło. Nie mieliśmy nawet jak jej pomóc. -Spojrzała na Aileen, która dzielnie stąpała przed siebie. Zastrzygła uszami na słowa waderki. Nie wiedziała ile może być prawdy w jej słowach, ale jakoś, wierzyła jej. Po tym wszystkim co widziała..
-Dobrze, Aileen. Opowiesz wszystko co wiesz, chętnie tego posłucham.-jej głos zabrzmiał miękko. To było jeszcze szczenie. Surowość raczej nie zachęciłaby jej do podzielenia się swoją wiedzą.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron