Kamieniste nadbrzeże

#21
Podczas walki Burzowa, przepełniona siłą podarowaną przez Wilka, nie czuła zmęczenia. Wszystko jednak zmieniło się z chwilą gdy emocje opadły. Najpierw delikatne, z czasem zyskało na sile… Drżenie samiczych kończyn zaczynało się dawać coraz bardziej we znaki, tylko odpoczynek i nie nadwyrężanie łap może temu zaradzić.

/Burzowa Chmura odczuwa drżenie kończyn.

Przypatrując się wilkom uwadze Khal prawie umknęła kępka ziół leżąca u jej łap. Aloes i skrzyp nie występowały tutaj, musiały więc komuś wypaść, ich połączenie zapewne nie było przypadkiem. Jednak dla Wyznawcy Wilka to wciąż były tylko chwasty, które się nie przydadzą… Chyba, że Khaleesi wykazałaby się wielkodusznością i podarowała mieszankę komuś na kogo byłoby pewne, że zadziała.

/Khaleesi otrzymuje mieszankę Słuch nietoperza.
/Ze względu na należenie do Wyznawców Wilka samica nie może jej na sobie użyć.

Kamieniste nadbrzeże

#22
Jeden z kruków przysiadł na truchle chcąc najwidoczniej się nim posilić. Czarny dziób już rozwierał się, czując świeże jeszcze mięso, zroszone krwią, gdy nagle potężne szczęki basiora zakleszczyły się na ptaszysku i zabrały je od posiłku. Ptak motał się intensywnie, drapiąc w niektórych miejscach i nacinając skórę szamana, a przeraźliwy dźwięk przerywał chwilę ciszy w okolicy. W końcu ruch ustał, a węgliki oczu zaszły mgłą. Muuaji wypluł wpół martwą istotę na glebę i z radością w oczach obserwował jak uchodzi z niego życie. Jak mała klatka piersiowa unosi się i opada, aż w końcu zastyga.

Nie odwracając głowy, oczy skierowały się na Burzową. - Nie wiem gdzie jest, ale ponoć kręci się niedaleko wrzosowisk, oraz tego dziwnego miejsca z grzybami. - zmarszczył brwi. W jego oczach tańczyły żywe płomienie, a tęczówki lśniły złowrogo dziwnym blaskiem. - Dodatkowo, jest bardzo prawdopodobne, że służy wrogowi naszego Pana. - ostatnie zdanie wypowiedział z nieukrywanym obrzydzeniem. Czuł wstręt na myśl o innym bóstwie. O Evri, która płaszczyłaby się przed nim. O sile wyższej, która przywróciła jej to, co on odebrał. To był cios w policzek dla Muuajiego, a on nie należał do person, które w takim wypadku nadstawiają drugi. On chciał oddać, z podwójną siłą.

Zacisnął szybko oczy i syknął oddychając szybko, słysząc krzyki w swojej głowie, świdrujące w jego mózgu, by następnie odwrócić łeb w kierunku Niespalonej, która zbliżyła się do nich. Czuł od niej aurę ich Władcy, najpotężniejszego z nich. Nie oznaczało to, że jej ufał. Był czujny, a kruki dalej krążyły smętnie, przyglądając się tej farsie. Wyszczerzył się paskudnie w jej stronę, gdy wypowiedziała słowa o Apokalipsie. - Owszem, zaczęło się. - tu przerwał by wskazać na zwłoki Veasine pyskiem, a oczy nawiązały kontakt z Białofutrą - Jednak nie licz, że ich spoczynek będzie spokojny. - zmrużył ślepia rechocząc. - Nawet po drugiej stronie, zdychając dla naszego Pana, nie zaznają lubości.

"Sza­leństwo nie jest niedorzeczne: otóż im bar­dziej sza­lone, tym bar­dziej lo­giczne, tym bar­dziej wy­rafi­nowa­ne, tym bar­dziej wy­mow­ne, tym bar­dziej olśniewające. " ~George Bernard Shaw

Kamieniste nadbrzeże

#23
Zerknęła na swego towarzysza, gdy ten rzucił się na jednego z kruków. Sama posłała ptaszysku gniewne spojrzenie - wszak ciało Krwawego Świtu należało jedynie do Wilka i żadne z ziemskich stworzeń nie było godne, by go skalać. Kruk zapłacił za tę zniewagę własnym żywotem. Odwróciła wzrok od ptaka, gdy ów skonał, przenosząc ślepia na szamana, wysłuchując w spokoju jego słów. W miarę, jak kolejne wyrazy opuszczały pysk samca, na obliczu Chmury poszerzał się ironiczny, złośliwy uśmiech.
- Wiedziałam, że z tym miejscem jest coś mocno nie tak - powiedziała, skinąwszy głową. Wszak tamta samica już wtedy określiła je mianem świętego, a skoro nie należało ono do Wilka, musiało zostać poświęcone jego wrogowi. Sam Muuaji to potwierdził dalszymi słowami, na które Burzowa skrzywiła się malowniczo, marszcząc przy tym nos, jakby miała do czynienia z czymś wyjątkowo cuchnącym.
- Jeżeli rzeczywiście mu służy, musi zginąć - oznajmiła poważnym tonem.
W miarę, jak się uspokajała, zaczęła odczuwać drżenie łap, które z każdą chwilą coraz bardziej dawało jej się we znaki. Nie wiedziała, co mogło być jego przyczyną. Zmęczenie? Miała nadzieję, że jedynie to i nie przyjdzie jej się użerać z jakąś chorobą. Chcąc dać odpocząć swym kończynom usiadła, jednak szare ślepia wbite w zbliżającą się białą samicę nie zmieniły ani na chwilę swego hardego wyrazu. Jednakże, gdy wadera się zbliżyła, Chmura wyczuła wyraźnie roztaczaną przez nią znajomą aurę. Przyjrzała się białej z zaciekawieniem. Czy i ona oddała swe życie służbie Wilkowi? Interesujące.
Dalsze słowa wilczycy potwierdziły jej przypuszczenia, przywołując tym samym na oblicze burej lekki uśmiech.
- Zaczyna się nowy dzień - odparła krótko, pacnąwszy kilkukrotnie ogonem o wilgotny piasek. Na dźwięk słów basiora uśmiech na jej pysku nieco się poszerzył, podczas, gdy samica nie spuszczała wzroku z nowo przybyłej, lustrując ją uważnym spojrzeniem od stóp do głów. Niewielka, smukła wadera pokryta śnieżnobiałą sierścią. Wielu rzekłoby, iż wygląda na uosobienie niewinności. Ci mieli się dowiedzieć, że jest ona fałszywa dopiero, gdy było za późno.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron