Kamieniste nadbrzeże

#1
Źródło: luanarodriquez



Mimo iż linia brzegowa morza jest zróżnicowana i występują na niej zarówno piaszczyste, jak i kamieniste plaże - te drugie, ku niezadowoleniu wilków, stanowią przytłaczającą większość. Skałki nierzadko są mokre i śliskie, co niezwykle utrudnia poruszanie się, zmuszając podróżującego do znacznego zwolnienia tempa i uważania na każdy swój krok. Na szczęście woda przy nadbrzeżu nie jest głęboka, więksi mieszkańcy krainy bez obaw mogą oddalić się kilka metrów od lądu i wciąż mieć grunt pod łapami. Miejsce ubogie w roślinność i zwierzęta.



Rośliny: bylica piołun, czosnek, krwawnik
Zwierzęta: brak

Kamieniste nadbrzeże

#2
Zazwyczaj woda kojarzyła jej się z piaskiem i plażą.. Gorącymi, złotymi drobinkami, w których zapadają się łapy, a nie ostrymi, twardymi kamieniami, na które trzeba uważać przy każdym kroku. Vea wciąż ciężko dyszała po gonitwie za Nikolajem, w pewnym momencie każdy pobiegł swoją drogą, a wadera gubiąc się w sytuacji jak i swojej woli zemsty zdecydowała się poddać, nie była to zasługa ani dobrego serca, czy też tego, że Niko za szybko biegł.. Wina leżała po stronie naiwności samicy i zachowaniu Gawrona. Odebrał jej wszystko.. nadzieję, cząstkę siebie i wolę życia. Czuła się zdradzona, mimo iż nic ich nie łączyło dużo sobie obiecywała po wilku, a on? Z dnia na dzień ją porzucił. W końcu zrozumiała, że to co od małego miała wpajane nie było czczą gadką, to był sama prawda, a ona głupia się temu sprzeciwiła. Do błękitnych ślepi napłynęły łzy, a wadera wolnym krokiem zbliżała się ku wodzie, chciała zmyć z siebie cały ból, wiedziała jednak, że to nie zadziała tak łatwo. Od ukojenia pragnienia jak i oczyszczenia dzielił ją krok, który okazał się bardzo zgubny. Wadera poczuła dreszcz, który przebiegł jej ciało, a zaraz po nim okropny ból. Po otworzeniu ślepi woda wokół niej zabarwiona była czerwienią, a tylna łapa pulsowała boląc przeokropnie. Czy to była jej kara? Ledwo powstrzymując się od wycia z bólu zaciskała zęby i w duszy błagała o litość.

/ Veasine traci 20pż., a jej tylna łapa jest złamana co utrudnia samicy poruszanie się, co za tym idzie również ucieczkę.
Obrazek

Kamieniste nadbrzeże

#3
Chmura kontynuowała swoją wędrówkę bez celu, aż wreszcie dotarła do wybrzeża. Ostatni raz widziała morze, gdy była jeszcze podrostkiem. Wówczas huczący, falujący ogrom wody zrobił na waderze spore wrażenie. Jednakże teraz nawet nie zwróciła nań zbytnio uwagi.
W jej wnętrzu nadal panował chaos, a dziwna irytacja rosła z każdą chwilą. Niekiedy miała wrażenie, jakby gdzieś w głębi jej serca zamieszkała jakaś obca, niespokojna dusza, która ewidentnie nie darzyła tego świata ciepłymi uczuciami. Wręcz przeciwnie, była nieustannie podenerwowana, pełna pogardy i żądna krwi.
A może to Wilk pragnie ofiary?
Krótka myśl przemknęła przez jej głowę, kiedy zbliżała się do usłanego ostrymi kamieniami wybrzeża. Aż przystanęła, otwierając szerzej szare ślepia. Oczywiście. Jak mogła wcześniej o tym nie pomyśleć? Wszak bóstwo, któremu powierzyła swe życie nie było zadowolone z jej ostatniej ofiary. Powinna o tym pomyśleć wcześniej, być może poświęcić Czerwonemu tamtą kozicę, zamiast zaspokoić własne, przyziemne potrzeby. Jak mogła tak postąpić?
Odczuła nieprzyjemne kąsanie wyrzutów sumienia. Jak mogła być tak samolubna, zapomnieć całkowicie o przysiędze, jaką złożyła tam, na pustyni? Owszem, Wilk zażyczył sobie ofiary z wyznawcy Jelenia, lecz skoro teraz czuła się tak podle, czy nie oznaczało to jednoznacznie, że domagał się także i innego daru?
Zmarszczywszy nieco czoło, ruszyła z miejsca, poruszając się szybciej, niż dotychczas. Nadal podążała przed siebie, bez większego celu, teraz jednak rozmyślając nad ofiarą dla bóstwa. Nie myśląc nad tym, co robi wyłoniła się spomiędzy zarośli, wychodząc na kamienistą plażę, gdzie musiała zwolnić, by nie poranić się zbytnio o ostre skalne odłamki porozrzucane dookoła. I wówczas poczuła krew. Wilczą i najwidoczniej dosyć świeżą. Ewidentnie w pobliżu był inny psowaty, w dodatku ranny.
Nie do końca wiedziała, kiedy podjęła decyzję. Przyśpieszyła znowu, wpierw przechodząc do płynnego truchtu, by w końcu gnać przed siebie szaleńczym tempem, zmierzając w stronę źródła zapachu. Rozmaite myśli przebiegały jej przez głowę, lecz zagłuszała je jedna, rozbrzmiewająca z każdą sekundą coraz głośniej. Los nie zesłał mi tego nieszczęśnika na próżno. Wilk chce ofiary, więc ją dostanie.
Wreszcie dostrzegła w pobliżu rudą samicę. Drżała, a otaczającą ją wodę barwiła posoka. Wystarczyła chwila, by się zorientować, że tylna łapa obcej jest wykręcona pod jakimś dziwnym kątem, a ona sama ma spore kłopoty z poruszaniem. Idealnie. Przynajmniej nie będzie uciekać.
Nie kryła swej obecności. W końcu i tak to byłby cud, gdyby jej przyszła ofiara nie dostrzegła jej wcześniej, kiedy pędziła dziko przez plażę, rozbryzgując wokół siebie piach i kamienie. Zresztą, nie musiała. W tym stanie wadera i tak nie ucieknie.
Szare ślepia błysnęły szaleńczo, gdy Burzowa odbiła się od podłoża, by ostatnie metry dzielące ją od drugiej samicy pokonać susem. Przewrócenie jej w takim stanie nie powinno być trudne, wówczas bez trudu mogłaby zacisnąć szczęki na jej gardle. Wilku, każdą kroplę jej krwi poświęcam tobie, pomyślała na krótko przed zderzeniem z rudą waderą.

Kamieniste nadbrzeże

#4
Ból był nie do zniesienie, wadera opornie wstała i z podkuloną lewą łapą parła przed siebie kuśtykając. Na niebie zaczynały zbierać się deszczowe chmury, wszystko wokół stało się szare, a morze niepokojąco szumiało. Wyglądało to jakby kilka kropel samiczej krwi wystarczyło by obudzić potwora drzemiącego w otchłani. Nadchodził on z każdym podmuchem wiatru, był coraz bliżej. Wadera uniosła wąską kufę ku górze i przyglądała się błądzącym ptakom, wiedziała, że to ostatni raz kiedy może się cieszyć tym widokiem. Skąd wiedziała? Bowiem sprzeciwiła się woli swojej opiekunki, uciekła, dała się zwieść i zawiodła tych którzy dali jej dom. Nie miała szans na powrót, na dalsze trwanie tutaj też nie. Przegrała walkę o swoje życie. Choć po policzkach ciekły łzy to białe kły i tak szczerzyły się w uśmiechu. Kogo dla mnie przygotowałaś Alai? Czyje kły przyczynią się do mojej śmierci? Na pysk znów wstąpił wyraz bólu. Pozwoliłaś mi odejść, bo wiedziałaś, że się to tak skończy prawda? Wiedziałaś, że zatracę się w wolności i przegram z Tobą.. Ruda odwróciła się w stronę brzegu i ją ujrzała. Tak właśnie myśliwy stawał się ofiarą, czekało ją to co chciała zrobić Nikolajowi. Słusznie czy niesłusznie, nieważnie. Vea dziękowała tylko za to, że jej oprawcą miała zostać samica, paść z łap basiora? To byłaby ujma. Chociaż tyle jej Alai darowała. Błękitnooka nie zamierzała się ani bronić, ani uciekać. Nie miała na to ani sił, ani ochoty. Przed tym co było jej pisane już nie mogła uciec. Stała z dumnie wypiętą piersią i przyglądała się swojemu katowi. Kim jesteś i czemu akurat tym kimś jesteś? To były ostatnie myśli szumiące w głowie wadery nim przyjęła na siebie atak.
Obrazek

Kamieniste nadbrzeże

#5
Atak Burzowej Chmury
Wynik rzutu: 10+1
Trafienie krytyczne. Nakłada krwawienie (-2pż/tura)
Burzowa Chmura zadaje 11 punktów obrażeń.

Unik Veasine
Brak uniku.
Veasine przyjmuje 11 punktów obrażeń.
Veasine przyjmuje 2 punkty obrażeń. (krwawienie)

Atak Veasine.
Brak ataku.

Podsumowanie I tury:
Burzowa Chmura 100PŻ
Veasine 77PŻ

Wyznawczyni z wyjątkową łatwością powaliła rudą waderę, dodatkowo obijając jej ciało o kamienie, będące ozdobą tej części nadbrzeża. Nie napotkawszy najmniejszego nawet oporu, Burzowa Chmura głęboko rozcięła skórę na szyi swojej ofiary. Ofiary, która najwyraźniej pogodziła się już z losem bo w żaden sposób nie odpowiedziała na ten nagły atak. Nie broniła się, nie próbowała walczyć - dzięki temu bura bez żadnych przeszkód mogła kontynuować to co właśnie rozpoczęła.
E.

Kamieniste nadbrzeże

#6
Ruda najwyraźniej nie miała zamiaru nawet próbować się bronić, czy uciekać. Chmura nie do końca rozumiała taką postawę. W jej mniemaniu na świecie nie było miejsca dla osobników pozbawionych woli walki. Prędzej, czy później i tak coś by je zabiło, więc być może nawet robi samicy przysługę? Planowała przecież zakończyć jej żywot najszybciej, jak było to możliwe, nie przedłużając zbytnio jej cierpienia. Poza tym, jej śmierć nie będzie daremna - w końcu miała zostać poświęcona Wilkowi, przyszłemu władcy tej krainy. Ruda miała zginąć w słusznej sprawie. Przynajmniej słusznej w mniemaniu burej samicy.
Burzowa była przekonana, że to sam Wilk sprowadził tę samicę w te strony, by mogła ją odnaleźć i złożyć ją w ofierze. Tak było z całą pewnością. W końcu kierował i moimi krokami odkąd opuściłam pustynię, prawda?
Powaliwszy samicę Chmura zacisnęła mocniej szczęki na jej gardle, po czym zaczęła szarpać zawzięcie łbem na wszystkie strony. Nawet przy tym nie powarkiwała. Nie skupiała się zbytnio na okaleczaniu ciała wilczycy, myślami przebywając daleko stąd, przywołując z zakamarków umysłu obraz bóstwa, któremu przyrzekła służyć.

Kamieniste nadbrzeże

#7
Odnalezienie Burzowej nie było dla niego wyzwaniem. Wyczuwał ją, jej aurę z daleka. Nie wiedział, czy to dlatego, że obydwoje służyli Wilkowi, czy po prostu tak łatwo szło mu odnalezienie jej tropu. Nie miał humoru, mimo, że polowanie było udane, krew zebrał. Kruki leciały za nim, zwiastując jego przybycie krakaniem. Szedł stawiając kroki pewnie, harmonijnie i dumnie. Ból po uderzeniach sarny jeszcze towarzyszył mu, ale ignorował go upajając się spokojem od głosów.

W końcu ją ujrzał, a do jego nozdrzy doszedł odór krwi, obcej krwi. Wyszczerzył kły i zarechotał. Poczuł ukłucie dumy z wadery. Tak, o to chodziło. Zbliżył się nieznacznie, tak, by Burzowa go widziała, ale trzymał dystans póki co. Zasmuciło go jak mało cierpienia zadaje obcej waderze, która i tak nie miała jak uciec. Skrzywił się, a oczy zalśniły wściekle,jednak przysiadł spokojnie pozwalając Burzowej na wypełnienie swojego dzieła. Kruk przysiadł na barku Szamana i zaskrzeczał złowrogo, gdy reszta ptaszysk krążyła nad wilkami wyczuwając koniec.

"Sza­leństwo nie jest niedorzeczne: otóż im bar­dziej sza­lone, tym bar­dziej lo­giczne, tym bar­dziej wy­rafi­nowa­ne, tym bar­dziej wy­mow­ne, tym bar­dziej olśniewające. " ~George Bernard Shaw

Kamieniste nadbrzeże

#8
Nie wiedziała co ją bardziej bolało. Zadawane ciosy czy świadomość, że 3 lata przeżyła jako zwykła marionetka? Vea rozumiała, że nie było sensu się bronić czy uciekać, w końcu jak i gdzie? Nieopodal majaczyła kolejna sylwetka, wilk tam siedzący sprawił, że po plecach Veasine przebiegł dreszcz. Mimo iż była jeszcze na siłach jego osoba nie dawała jej spokoju, wydawała się płonąć czarnym ogniem, iluzję wzmagały kruki otaczające basiora, nie rozumiała czy to naprawdę się dzieję, czy jej oczy jak i ciało świadome nadchodzącego końca płatają jej figle. Czy to była śmierć która po nią przyszła? Uśmiechnęła się nieznacznie i wychrypiała. - Nie wiem kim jesteś i czemu, ale proszę.. Nadaj mi imię. - sama nie była pewna czy był to jej głos i kogo tak naprawdę prosiła o to imię.. Śmierć czy jej posłannika. - Nie chcę umierać ani jako Bezimienna, ani jako Veasine, wychowana przez Niebiańskie. Chcę umrzeć dumnie z imieniem przez Ciebie nadanym. - leżała z łapami skierowanymi ku górze nie pozwalając ani na jedną łzę, choć oczy aż szczypały, a warga od czasu do czasu delikatnie drgała. Nie miała pewności czy wilki spełnią jej życzenie, ale z cichą nadzieją w sercu leżała na ostrych kamieniach przyjmując kolejne obrażenia z dumnie uniesionym pyskiem. Przed oczami cały czas miała uśmiech Gawrona.
Obrazek

Kamieniste nadbrzeże

#9
Unik Burzowej Chmury
Unik nie jest konieczny.

Atak Burzowej Chmury
Wynik rzutu: 10+1
Trafienie krytyczne. Nakłada krwawienie (-2pż/tura)
Burzowa Chmura zadaje 11 punktów obrażeń.

Unik Veasine
Brak uniku.
Veasine przyjmuje 11 punktów obrażeń.
Veasine przyjmuje 4 punkty obrażeń. (krwawienie)


Atak Veasine
Brak ataku.

Podsumowanie II tury:
Burzowa Chmura 100PŻ
Veasine 62PŻ

Ciało Veasine z każdą chwilą przyozdabiało coraz więcej piekących ran. Sączyła się z nich karminowa posoka, wsiąkając w biało-rude futro aby ostatecznie zabarwić kilka kamieni wpijających się się w grzbiet powalonej na nie samicy. Ataki Burzowej Chmury były zabójczo wręcz precyzyjne - czy to tylko ze względu na bierność z jaką przyjmowała je Bezimienna, czy też może była to w jakimś stopniu zasługa bóstwa, którego obraz starała się przywołać w swojej głowie bura?
E.

Kamieniste nadbrzeże

#10
Ruchy jej łba z każdą chwilą stawały się gwałtowniejsze, kiedy to Burzowa w dziwnej, nienaturalnej ciszy rozrywała coraz większe połacie ciała rudej. Nie warczała, całkowicie skupiona na obrazie Wilka, jaki przywołała oczyma wyobraźni. Miała wrażenie, że zamiast zacząć się męczyć, nieustannie zyskuje nowe siły, a w miejsce dotychczasowej frustracji pojawiła się radość, narastająca z każdą chwilą, podczas której powoli, lecz nieubłaganie ciało samicy opuszczało życie.
Tuż obok głowy burej przeleciał kruk, co nieco ją rozproszyło. W obecności padlinożerców czekających na śmierć nie było niczego dziwnego, lecz mimowolnie rozluźniła szczęki, by powieść wzrokiem za ptaszyskiem. Dzięki temu dane jej było ujrzeć siedzącego nieopodal Muuajiego, który przyglądał się im z niebezpiecznym błyskiem w oku, nie ruszając się jednak, pozwalając burej dokończyć dzieła. Wokół basiora krążyły kruki, a jeden z nich nawet na nim przysiadł. Upodabniało go to do ponurej zjawy, czekającej by pożreć duszę umierającej samicy. Jednakże Burzowa na jego widok odczuła jeszcze większe zadowolenie, a także coś na kształt dumy. Kąciki zakrwawionych warg wygięły się w uśmiechu, a uniesiony wysoko ogon zakołysał się kilkukrotnie.
Niegdyś zastanawiałaby się, dlaczego kruki nijak nie boją się samca, lecz teraz miała już na to gotową odpowiedź. Wilk z pewnością obdarzył go mocą, by mógł władać ptaszyskami.
Odwróciła się ponownie ku swej ofierze, wciąż z zadowolonym uśmiechem na pysku, przygotowując się do zadania kolejnego ciosu. Z jej pyska wydobyły się jednak słowa, które wprawiły Chmurę w zdumienie. Prośba samicy wydała się burej niedorzeczna i przez chwilę miała ochotę bez słowa ponownie rzucić się jej do gardła, lecz w ostatniej chwili zaświtał jej w głowie pewien pomysł, który postanowiła niezwłocznie zrealizować.
Wciąż szczerząc ociekające posoką kły w lekko szaleńczym uśmiechu spojrzała głęboko w oczy samicy, jakby pragnęła ujrzeć jej duszę.
- Zginiesz zatem jako Krwawy Świt - oznajmiła niemal radośnie. - Ponieważ twoja śmierć będzie początkiem czegoś nowego, co odmieni tę krainę bezpowrotnie.
Wypowiedziawszy te słowa znów skoczyła ku samicy, tym razem nie obierając sobie za cel obficie krwawiącej już szyi, lecz odsłonięty brzuch, pragnąc rozerwać jego powłokę i przy odrobinie szczęście uszkodzić narządy wewnętrzne. Znów natarła w dziwnym milczeniu, ponownie w myślach zwracając się bezpośrednio do Wilka. Ziemie zroszone tą krwią wkrótce będą twoje.

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron